W środę wybrany przez Sejm kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego Maciej Berek złożył pseudo-ślubowanie w obecności marszałka Włodzimierz Czarzastego oraz notariusza. Następnie z innymi osobami, które wcześniej zdecydowały się na podobny krok (Krystianem Markiewiczem, Maciejem Taborowskim, Marcinem Dziurdą i Anną Korwin-Piotrowską) udali się do Trybunału, w celu objęcia urzędu.
Wejściu do budynku TK kandydatów na sędziów towarzyszyły oddziały policji, która w siłowy sposób próbowała usunąć legalnie protestujących obywateli. To kolejne najście policji na Trybunał.
Prezes Trybunału Bogdan Święczkowski z uwagi na niezłożenie przez kandydatów na sędziów ślubowania w obecności Prezydenta RP nie nawiązał z żadną z tych osób stosunku służbowego, nie dopuszczając ich tym samym do orzekania.
Dziś w TV Republika, Radosław Fogiel, sekretarz ds. międzynarodowych PiS, pytany o to, czy dostaje z zagranicy zapytania o to, co w środę wydarzyło się w Warszawie, odpowiedział:
- Dostaję od parlamentarzystów z różnych krajów, z Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, i nie tylko pytania, o to, co się dzieje w Polsce. Trudno ukryć, że w trzeciej dekadzie XXI w. w środku Europy mamy do czynienia z czymś, co budzi wątpliwości.
Podkreślił jednak, że "polskie sprawy załatwiamy w Polsce".
Pytany, czy spodziewa się w związku ze szturmem na TK reakcji ze strony Waszyngtonu, odpowiedział, że "nie jest tajemnicą, że nasi partnerzy, w tym USA, śledzą, co dzieje się w Polsce".
- Najwyższe władze amerykańskie są na ten temat briefowane. Gdyby rzeczywiście doszło do działań niedemokratycznych, realizowanych przez rząd, reperkusje byłyby poważne, to nie jest straszenie, wzywanie Amerykanów na pomoc - to jest konstatacja na podstawie znajomości amerykańskiej polityki. Żaden prezydent USA nie pozwoli sobie na większe zaangażowanie wojskowe w kraju, w którym rząd zachowuje się w sposób niedemokratyczny
- wskazał Fogiel.