Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zebrano ponad 300 tysięcy złotych, "Stop Bzdurom" zwija działalność. Tak rewolucja zjada swoje dzieci

Przeszło rok temu na Krakowskim Przedmieściu rozegrała się kulminacyjna manifestacja środowisk LGBT. Data 7 sierpnia w lewicowych kręgach urosła do rangi na tyle istotnej, że teraz obchodzono jej „rocznicę”. Wyrazem tego jest wywiad, jakiego portalowi oko.press udzielili jedni z głównych autorów całego zamieszania - „Łania” oraz „Margot”. „W zasadzie rozwiązałyśmy Stop Bzdurom” - przyznają teraz.

Cała Polska o Michale Szutowiczu - podającym się za Małgorzatę Szutowicz ps. „Margot” - usłyszała na przełomie czerwca i lipca 2020 roku. Grupa lewicowych aktywistów zaatakowała wówczas furgonetkę Fundacji Pro - Prawo do Życia, sam Szutowicz starł się też z jednym z wolontariuszy. Prokuratura postawiła mu zarzuty dot. dokonania czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnego zaatakowania działacza fundacji pro-life oraz niszczenia mienia należącego do fundacji. „Margot” osadzono w areszcie razem z mężczyznami, co przez tygodnie było przedmiotem żywej dyskusji. Po wyjściu na wolność przekonywał, że „znalazł w więzieniu kolegów”. 

Przez następne miesiące organizowano - głównie w Warszawie - manifestacje środowisk LGBT, połączone z kolejnymi atakami na furgonetki fundacji pro-life. Niecały miesiąc później, znów przesunięto granicę - flaga LGBT zawisła na figurze Chrystusa „Sursum corda” przed bazyliką św. Krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Spotkało się to ze zdecydowanym sprzeciwem władz Kościoła w Polsce czy premiera Mateusza Morawieckiego.

Anarchiczny (jak mówili sami działacze) charakter „Stop Bzdurom”, starcia z policją czy ataki na Kościół katolicki w Polsce - wszystko to przypadło do gustu rzeszy nastolatków, a sami liderzy organizacji stali się ich guru. Grupka lewicowych aktywistów zwęszyła sprzyjającą koniunkturę, stąd szybko zwrócono się w kierunku crowdfundingu - społecznej zbiórki pieniędzy.

„Stop Bzdurom - fundusz na prawników, dalsze dzikie akcje i wlepy” - brzmi tytuł zapoczątkowanej pod koniec lipca 2020 roku zbiórki. Pierwotnie celem było zebranie 100 tysięcy złotych. Pieniądze jednak spływały szerokim strumieniem, dlatego zrzutkę zamknięto dopiero 30 listopada. Zebrano finalnie 319 028 złotych.

Na co taka góra pieniędzy organizacji, która przy każdej okazji wyrażała dezaprobatę wobec kapitalizmu? Cele wyszczególniono w opisie zbiórki:

  1. Potrzebny nam hajs na opłacenie prawników, którzy pomagają w sądzie w sprawie Margot - to pilna sprawa.
  2. W związku z działaniami Fundacji Pro i ich samochodami postanowiłyśmy zrobić kontrę - wypuścić po Warszawie i miastach własne auto, które dla odmiany, nie będzie obrażać osób LGBTQ.
  3. Zamierzamy zrobić jeden z największych dodruków wlep w historii grup LGBTQ, wysłać je do tysięcy osób w całej Polsce, a ew zysk z akcji przeznaczyć na inne grupy aktyiwstyczne - to plany na najbliższe miesiące.
  4. No i czasem przydałby się dodatkowy grosz na druk ulotek, farby, banery plakaty, utrzymanie strony i rozszerzenie działań na inne miasta (bilety, noclegi i wyżywienie).

Setki tysięcy złotych zainteresowały dziennikarzy, którzy publicznie stawiali pytania o wydatkowanie środków. Konsekwentna presja przyniosła „rozliczenie” już 21 grudnia ub.r. We wpisie na facebookowym profilu "Stop Bzdurom" napisano, że zebrano łącznie 331 528,46 złotych.

Pieniądze wydano m.in. na „inicjatywy LGBTQ”, „posiłki dla „Margo””, „wlepy”, „farby i sprzęt do wandalizmu” czy „rozwój anarchistycznych projektów”.

„Jeśli ktoś liczy to pewnie widzi, że zostaje jeszcze grubo powyżej 40 tys. zł - na co je wydałyśmy? Oprócz kosztów prawnych i obrończyń może powiedzieć wam o tym co nie co Stowarzyszenie Stan Równości, Szpila, Aborcyjny Dream Team (zanim wpłacanie na niego było modne) i inne, mniejsze, anarchistyczne inicjatywy, które potrzebowały akurat środków na własne wlepy i materiały”

- napisano.

Stop Bzdurom już nie ma

Rok po głośnej manifestacji LGBT na Krakowskim Przedmieściu, „Łania” i „Margot” udzielili wywiadu portalowi oko.press.

„Ten miesiąc, który Margot spędziła w areszcie, to miesiąc wyjęty z życia. Gdy tylko skończył się Strajk Kobiet po prostu zniknęłam. Tak działają represje. Odechciało mi się nawet wrzucać posty na Instagram. W zasadzie spędziłam ten rok udając, że nie istnieję

 - przyznaje „Łania”. 

W zasadzie rozwiązałyśmy Stop Bzdurom” - uzupełnia „Margot”. Dopytywany, czy czegoś żałuje, dodaje: „Ojej, chyba wszystkiego. Jeśli mam być szczera to żałuję całego „Stop Bzdurom”".

Facebookowy profil kolektywu nosi teraz nazwę "Stop Bzdurom - pamiętamy". 

Źródło: niezalezna.pl, oko.press

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej