Ratownicy medyczni - jak przekazała rzeczniczka - zauważyli w Tomaszowie, gm. Żarnów (Łódzkie), opla corsę, którego kierowca jechał od jednej do drugiej krawędzi jezdni.
"Ratownicy przypuszczali, że kierowca może być nietrzeźwy albo potrzebuje pomocy medycznej z uwagi, np. na nagle pogarszający się stan zdrowia. Medycy podjęli decyzję, aby jak najszybciej doprowadzić do zatrzymania opla. Wykorzystali do tego sygnały świetlne karetki pogotowia"
- relacjonowała Stępień. "Kiedy kierowca się zatrzymał, ratownicy zauważyli, że mężczyzna jest nietrzeźwy" - poinformowała.
Kierowca próbował uciekać, ale medycy z karetki pilnowali go do przyjazdu patrolu policji.
"Badanie stanu trzeźwości 51-letniego kierowcy opla, wykazało, że w momencie zatrzymania miał on blisko 3 promile alkoholu w organizmie. Mężczyzna stracił prawo jazdy, a za popełnione przestępstwo kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości odpowie przed sądem"
- zapewniła rzeczniczka.
Grozi za to do 2 lat więzienia.