Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Radzę się zastanowić, co pan w tej chwili robi". Nerwowa reakcja Laska po pytaniach Wosztyla

Katastrofa smoleńska od przeszło 12 lat dalej jest przedmiotem ostrych sporów. Do takiego doszło podczas wtorkowego spotkania z Maciejem Laskiem, współautorem raportu smoleńskiego Jerzego Millera. Z politykiem Platformy Obywatelskiej skonfrontował się z pilot Artur Wosztyl. Przedstawiamy trwającą ponad 20 minut dyskusję wokół przyczyn tragedii, kłamstw na temat gen. Andrzeja Błasika oraz zarejestrowanych obrad zespołu Laska, po zacytowaniu których Wosztyl usłyszał groźby.

We wtorek w warszawskim Rembertowie odbyło się spotkanie z posłem Platformy Obywatelskiej Maciejem Laskiem. Polityk PO wydarzeniem pochwalił się w sieci. Jak pisze, było merytorycznie. Nie wspomina o emocjach, które momentami brały górę.

W spotkaniu udział wziął Artur Wosztyl, pilot Jaka, który 10 kwietnia 2010 roku lądował w Smoleńsku przed prezydenckim TU-154 M. Profesjonalista - co przyznał podczas spotkania sam Lasek - który ma zgoła odmienne zdanie od wniosków, jakie zawarto w raporcie Millera. Ze sporządzanymi przez całe spotkanie notatkami, Wosztyl rozpoczął kilkudziesięciominutową dyskusję.

Na początku padły fragmenty z „redagowania” raportu Millera z 25 lipca 2011 roku. Po kilku cytatach dot. obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie samolotu, w zdanie wszedł Lasek.

- Pan cytuje nasze nagrania. Zostawiliśmy je specjalnie po to, by na wypadek zmiany zdania przez kogokolwiek z komisji, chcieliśmy mieć dowód w postaci nagrań. Jak pan doskonale wie, wszelkie zapisy rozmów, prowadzonych w trakcie badania, zgodnie z ustawą Prawo lotnicze art. 134, podlegają szczególnej ochronie. Teraz łamie pan przepisy prawa lotniczego. Na upublicznienie tych zapisów trzeba mieć zgodę Sądu Okręgowego w Poznaniu. Radzę się zastanowić nad tym, co pan w tej chwili robi. Ja tylko ostrzegam

- zwrócił się do Wosztyla.

Ten uciął, że przytaczane fragmenty zostały już wcześniej opublikowane w mediach. Po raz pierwszy publicznie przywołał też historię z gen. Błasikiem.

- Poleciałem kiedyś do Rammstein po pana generała, który wracał wtedy ze Stanów Zjednoczonych. Miał wrócić jako drugi pilot. Niestety warunki meteorologiczne były minimalne do startu. Gdy generał usłyszał, że w takich warunkach potrzebuję drugiego doświadczonego pilota, pan generał odwrócił się i udał do saloniku. Nie stał nade mną, nie rozkazywał

- opowiedział.

Wysłuchaj całej dyskusji:

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane