"Zażalenia zostaną zapewne rozpatrzone w najbliższym czasie" - dodał sędzia Sablik.
Bielski Sąd Okręgowy w połowie marca przedłużył areszty trzem podejrzanym. Trzy miesiące dłużej będzie tam przebywał prezes firmy budowlanej, która zleciła wykonanie przewiertu pod drogą w Szczyrku, co doprowadziło do uszkodzenia gazociągu i wybuchu. Dwa miesiące spędzą w areszcie pracownicy podwykonawcy - mężczyzna, który obsługiwał wiertnicę oraz jego asystent.
Bielska Prokuratura Okręgowa, która prowadzi śledztwo, domagała się przedłużenia aresztów o 3 miesiące ze względu na "grożącą surową karę oraz obawę matactwa lub innego sposobu utrudniania postępowania". Po decyzji sądu jej rzecznik, prokurator Agnieszka Michulec, powiedziała, że jeśli okaże się to niezbędne, śledczy złożą wniosek o przedłużenie aresztu dwóm z podejrzanych. Dlatego też nie wnoszono zażaleń.
Do tragedii w Szczyrku doszło wieczorem 4 grudnia 2019 r. Wybuch gazu zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom. Ratownicy znaleźli w gruzach ciała ośmiu osób, w tym czworga dzieci.
Po wybuchu bielska prokuratura wszczęła śledztwo. Ustalono m.in., że istniał ścisły związek między wybuchem gazu a pracami budowlanymi prowadzonymi pod ulicą, przy której stał zniszczony dom.
18 grudnia 2019 r. zatrzymani zostali trzej mężczyźni. Usłyszeli zarzuty z art. 163 kodeksu karnego. Dotyczą one sprowadzenia pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób. Grozi im do 12 lat więzienia. Wszyscy podejrzani przebywają od 18 grudnia w areszcie.