Dziś przed godz. 17 Michał Sakiewicz przeżył nie lada zaskoczenie. Gdy - tak jak w kilku innych miejscach w okolicy - chciał zawiesić baner upamiętniający Mateusza Sitka i Danutę Siedzikównę "Inkę" przy jednostce wojskowej w Wesołej, okazało się to niemożliwe.
Żołnierze strzegący jednostki zgłosili sprzeciw, a po tym, jak Michał Sakiewicz wyjaśnił, że przecież chodzi o baner upamiętniający ich kolegę - bez żadnych agresywnych haseł czy politycznych podtekstów - udali się na konsultację do oficera dyżurnego.
Około 10 minut później powrócili - i stwierdzili, że na zawieszenie baneru przy jednostce nie ma zgody. Nie podali przy tym żadnych powodów.
Na "zakazanym" przez wojsko banerze widnieją portrety Mateusza Sitka oraz "Inki", godło Polski oraz napis: "Chwała tym, którzy zachowali się jak trzeba".
Przypomnijmy, że właśnie w Wesołej znajduje się dowództwo, sztab i batalion dowodzenia 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki, w której służył śp. Mateusz Sitek.
Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem 1. Warszawskiej Brygady Pancernej.
- Faktycznie wspomniana sytuacja miała miejsce. Przyjechali tacy panowie, chcieli rozwiesić baner przy parkingu obok jednostki, oficer dyżurny na to nie pozwolił. Jednostka wojskowa nie jest miejscem na takie banery, nawet patriotyczne. Musielibyśmy mieć na coś takiego zgodę wyższych przełożonych
- tłumaczy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl kpt. Maciej Strupiechowski,
Mateusz Sitek (2003–2024) był żołnierzem Wojska Polskiego, służącym w 1. Warszawskiej Brygadzie Pancernej. 28 maja 2024 roku, podczas pełnienia służby na granicy polsko-białoruskiej (w rejonie wsi Dubicze Cerkiewne) w trakcie trwającego kryzysu migracyjnego, został zaatakowany przez jednego z migrantów próbujących nielegalnie sforsować stalową zaporę. Napastnik ugodził go nożem w klatkę piersiową przez szczelinę w płocie. Mimo natychmiastowej pomocy i operacji Mateusz Sitek zmarł 6 czerwca 2024 roku w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Miał zaledwie 21 lat. Jego śmierć wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce, wywołując ogólnonarodową żałobę i dyskusję o bezpieczeństwie żołnierzy. Został pośmiertnie awansowany ze stopnia szeregowego na sierżanta oraz odznaczony m.in. Krzyżem Zasługi za Dzielność przez Prezydenta RP. Dla wielu Polaków stał się symbolem współczesnego obrońcy granic Rzeczypospolitej.
Danuta Siedzikówna, pseudonim „Inka” (1928–1946)
Była sanitariuszką Armii Krajowej oraz powojennego antykomunistycznego podziemia niepodległościowego (tzw. Żołnierzy Wyklętych / Niezłomnych). Jest jedną z najbardziej ikonicznych postaci najnowszej historii Polski. W czasie II wojny światowej straciła oboje rodziców (ojciec zmarł w Teheranie po wyjściu z sowieckiego łagru z Armią Andersa, matka została zamordowana przez Gestapo). Wstąpiła do AK, a po wojnie służyła jako sanitariuszka w 4. szwadronie odtworzonej 5. Wileńskiej Brygady AK, dowodzonej przez słynnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. W lipcu 1946 roku została aresztowana przez komunistyczny Urząd Bezpieczeństwa (UB) w Gdańsku. Mimo brutalnego śledztwa, bicia i tortur nie załamała się – nie wydała swoich dowódców, kolegów z oddziału ani punktów kontaktowych. Komunistyczny sąd wojskowy skazał ją na karę śmierci na podstawie sfingowanych oskarżeń (m.in. o rzekome wydawanie rozkazów strzelania do funkcjonariuszy UB, co było absurdem w przypadku sanitariuszki). Została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 roku w więzieniu w Gdańsku, na kilka dni przed swoimi 18. urodzinami. Przed śmiercią zdążyła przekazać z więzienia gryps, w którym napisała słynne słowa: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Jej postawa stała się w Polsce potężnym symbolem niezłomności, patriotyzmu i tragicznego losu młodego pokolenia, które po wojnie nie złożyło broni przed narzuconym reżimem komunistycznym.