Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wulgarne wyzwiska nie pomogły Wałęsie. Cenckiewicz zabrał głos po zwycięstwie w sądzie

- Niby drobna, mała sprawa, a stała się groźną próbą zakneblowania ust historykom (mnie przede wszystkim), bo Wałęsa - używając sądu - chciał nadać sobie prawo do ustalania, co wolno, a czego nie wolno o nim pisać - stwierdził prof. Sławomir Cenckiewicz po wygraniu procesu z Lechem Wałęsą. Sprawa dotyczyła cytowania fragmentów o byłym prezydencie z ogólnodostępnych książek. Wałęsa podczas rozprawy sądowej miotał wulgarne wyzwiska i groził historykowi, że ten będzie wisiał.

Cenckiewicz zaznaczył, że nie była to sprawa dotycząca agenturalnej przeszłości Wałęsy. Ten spór zakończył się już wcześniej pełnym zwycięstwem historyka. Były prezydent, jak twierdzi Cenckiewicz, jednak nie wykonał wyroku – nie przeprosił, nie zapłacił zasądzonych kwot i nie zaprzestał formułowania oskarżeń. Od tamtej pory, jak podkreśla Cenckiewicz, Wałęsa nie walczy już przed sądami o tezę, że nie był tajnym współpracownikiem.

Cenckiewicz znów wygrał z Wałęsą przed sądem

Tym razem Wałęsa pozwał go za cytowanie fragmentów książek Rogera Boyesa i Pawła Zyzaka, które od lat funkcjonują w obiegu publicznym. Cenckiewicz przywoływał również raport MO, który znalazł się w jego pracy "Wałęsa, człowiek z teczki":

Wymieniony, jak i jego bracia nie cieszą się dobrą opinią wśród miejscowej ludności z uwagi na chuligański tryb życia, skłonności do kradzieży i wywoływania bójek przy użyciu noża.

"Wałęsie nie spodobało się cytowanie przeze mnie fragmentów m. in. tych książek i tych autorów" - zaznaczył na portalu X Cenckiewicz odnosząc się do niechlubnej młodości byłego prezydenta.

Niepewny swojej przyszłości Wałęsa stał się niesfornym nastolatkiem. Jeden z miejscowych chłopów pamięta braci Wałęsów chodzących na odpusty, z najmłodszym Lechem jako szefem grupy. – Po drodze odrywali z płotów sztachety, by użyć ich potem w bójce. Dlatego nazywaliśmy go sztacheciarzem

- można przeczytać w kolejnym cytowanym fragmencie.

Sąd apelacyjny uznał, że historyk ma pełne prawo przywoływać źródła i ustalenia innych badaczy, a próba ograniczenia tego prawa byłaby groźnym precedensem. Cenckiewicz podkreślił, że wyrok ma „uniwersalne znaczenie dla wolności badań naukowych”, a sąd – mimo zachowania Wałęsy, w tym samowolnego opuszczenia sali – wykazał się wyjątkową rzetelnością.

 
Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska