Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

"Wojsko zrobiło swoje, zawiodła komunikacja". Prof. Cenckiewicz punktuje rząd

Po nocnym alarmie na Lubelszczyźnie i wlocie rosyjskiej rakiety manewrującej Ch-101 pojawiają się kolejne pytania o sposób informowania mieszkańców. – „Wojsko nie jest od zarządzania powiadamianiem cywilów. Od tego jest rząd i wyspecjalizowane instytucje” – powiedział na antenie TV Republika prof. Sławomir Cenckiewicz. Jak ocenił, największym problemem nie były działania służb, lecz brak sprawnej komunikacji z obywatelami.

Autor:

Z powodu zmasowanych rosyjskich ataków lotniczych na Ukrainę, w Lublinie oraz w kilku innych rejonach województwa lubelskiego uruchomiony został system wczesnego ostrzegania. W Lublinie syreny zawyły w czwartek około godz. 3.50. Po kilku minutach alarm został odwołany. Według informacji potwierdzonych przez szefa MSZ Ukrainy - spadła rakieta manewrująca Ch-101. Nie ma informacji o poszkodowanych.

Pierwsze informacje w sprawie przekazywało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Lubelska Policja. Na ten moment wiadomo, że teren został zabezpieczony przez policjantów.

W przestrzeni medialnej jednak najpierw reagowała opozycja. Dopiero godzinę po wpisie prof. Przemysława Czarnka, kandydata PiS na premiera, głos w sprawie zabrał Władysław Kosiniak-Kamysz. Na informację od premiera, Donalda Tuska trzeba było poczekać jeszcze dłużej. Dopiero chwilę przed 8:30, szef rządu "przemówił" na przestrzeni X, informując o "zwołaniu zespołu koordynacyjnego z udziałem Ministra Obrony i odpowiednich służb".

Opóźnione, jak i lakoniczne komunikaty ze strony rządzących wywołały reakcję opozycji, która punktuje brak precyzyjnych informacji. 

Cenckiewicz: z komunikacją jest po prostu słabo

Na antenie TV Republika gościł dziś rano prof. Sławomir Cenckiewicz, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Rozmowa dotyczyła m.in. tego, jak wygląda sposób powiadamiania najważniejszych osób w państwie dot. sytuacji niebezpiecznych, takich jak dziś rano miała miejsce na Lubelszczyźnie. 

"Oczywiście pan prezydent jest natychmiast tak naprawdę powiadamiany. Może to być powiadomienie bezpośrednie bądź przez szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który dostaje informacje z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. I wtedy na przykład szef BBN-u powiadamia prezydenta. Ale zazwyczaj to idzie jakby dwoma ścieżkami. I oczywiście - zawsze pojawiał się problem, co się tak naprawdę wydarzyło. I zawsze tutaj ten komunikujący dawał sobie czas na wyjaśnienie wszystkiego. W tej relacji wojsko, rząd, prezydent, to prezydent odgrywa pewną rolę bierną. To jest naturalne, bo prezydent jest zwierzchnikiem, ale nie rządzi, nie dowodzi wojskiem, więc musi się opierać na informacjach przekazywanych przez wojsko i przez rząd"

– wskazał prof. Cenckiewicz.

Podkreślił jednak, że "za bezpieczeństwo obszaru powietrznego odpowiada Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. On decyduje i o użyciu środków w stosunku do intruza czy obiektu, który wlatuje. On generalnie dowodzi obroną powietrzną kraju. I robi we wszystkich aspektach - i wojskowym, i cywilnym. Bez niego nic na niebie nie może się zadziać. I stąd DORSZ jest tutaj kluczową instytucją w komunikacji".

Jak dodał - "nie chcę się wypowiadać na temat tego, jak wyglądał system alarmowy, jego uruchomienie w województwie lubelskim, w okolicach Lublina. Za to nie odpowiada oczywiście DORSZ. Ono komunikuje o wlocie jakichś obiektów wrogich czy niewrogich, obiektów naruszających polską przestrzeń powietrzną. Cała reszta już należy do instytucji rządowych i samorządowych".

Wskazał, że "nie może być tak, że cały region jest postawiony na nogi i tak naprawdę nie wiadomo, co się dzieje, a w różnych dyskusjach pojawia się wątek zajrzenia na X-a. No przepraszam, ale nie ma obowiązku obywatel posiadania konta na X-ie, więc to jest jakieś nieporozumienie. Więc z tą komunikacją jest słabo".

"Do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, zarządzającego w ogóle kryzysową sytuacją każdą w Polsce można mieć tutaj bardzo dużo wątpliwości i pretensji" - podkreślił. 

"Jak powinna wyglądać reakcja państwa na tego rodzaju, modelowa reakcja państwa na tego rodzaju zagrożenia?" - został zapytany były szef BBN.

"Do wojska i w kierunku DORSZ nie formuję tutaj zarzutów. Wydaje mi się, zresztą oglądałem ich komunikację w ostatnich chwilach i wydaje mi się, że ona jest prawidłowa. Wojsko nie jest od tego, żeby zarządzać powiadamianiem jakby cywilów i od tego jest rząd. I ma do tego instytucje wyspecjalizowane. I to powinien oczywiście robić. I na pewno w sytuacji, w której Rosjanie dokonują zmasowanego ataku na Ukrainę i to na Lwów, czy w okolice Lwowa, we Lwowie dzisiaj zaatakowali budynki mieszkalne. To jest moment, w którym nawet pomimo nocy RCB powinno informować przynajmniej w tym regionie wszystkich obywateli komunikatami SMS-owymi"

– ocenił.

Zauważył jednak, że "wtargnięcie takiego obiektu niemałego na pewno zostało zarejestrowane na radarach. Jak znam życie, zresztą dość precyzyjnie tutaj Dowództwo Operacyjne RSZ podaje timing, czas wtargnięcia tego obiektu, więc musieli to obserwować. Wiem, jak to funkcjonuje i wiem, że to musiało zostać dostrzeżone. To nie jest tak, że tam wszyscy śpią i się rano dowiadują, że obiekt wleciał... W czasie rzeczywistym polska przestrzeń powietrzna jest po prostu analizowana".

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska