Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Wojna w Lewicy. Śmiszek bagatelizuje sytuację

- Na Lewicy wszystko idzie w dobrym kierunku, a napięcia są chwilowe – zapewniał na antenie Radia Wrocław wiceszef klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek. Przyznał jednak, że w partii toczy się "walka o władzę, walka o władzę na opozycji".

Autor:

Śmiszek pytany o wewnętrzne napięcia w Nowej Lewicy zapewniał, że "wszystko idzie w dobrym kierunku". 

Polityk wskazał, że 9 października Lewica będzie wybierać nowe władze. "No i powoli ujawniają się ambicje. Ktoś chce zostać przewodniczącym, ktoś chce zostać wiceprzewodniczących. To jest normalna, zwykła walka o władzę. To jest naturalne" - mówił.

Wiceszef klubu Lewicy podkreślił, że nie wyobraża sobie podziałów w partii. Jak mówił, podzielona Lewica to zwycięstwo PiS. 

Dodał, że "podział Lewicy to koniec Lewicy".

W sobotę, 17 lipca, lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zawiesił ośmioro posłów będących członkami zarządu jego ugrupowania. Później - po posiedzeniu zarządu - ogłosił, że przyjęto uchwałę o powołaniu dwóch frakcji - Sojuszu Lewicy Demokratycznej i frakcji Wiosna oraz że zarząd utrzymał jego decyzje ws. posłów. Zawieszeni sprzeciwiali się powołaniu w partii tylko dwóch frakcji. Na późniejszej konferencji prasowej oświadczyli, że decyzje, które zapadły w sobotę, są nielegalne. Zapowiedzieli odwołanie do sądu partyjnego i zażądali od Czarzastego zwołania Rady Krajowej 31 lipca.

W uzasadnieniu decyzji o zawieszeniu ośmiorga posłów Czarzasty wskazywał, że ci skierowali do niego list, w którym podważono fakt zaciągnięcia w imieniu partii zobowiązań politycznych dotyczących zasad i trybu konsolidacji dawnego SLD oraz Wiosny Roberta Biedronia. Zaznaczył, że parlamentarzyści nie skorzystali z zaproszeń do bezpośredniej rozmowy i ocenił, że rozpowszechnienie treści listu poza strukturami Nowej Lewicy było zamierzonym i jedynym celem posłów oraz posłanek.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej