W czasie konferencji prasowej Witkowski oświadczył, że obecnie nie jest w stanie wskazać, na kogo w drugiej turze zagłosuje „z czystym sumieniem”.
Witkowski uzależnił swoje poparcie od przyjęcia przez kandydatów jego postulatów programowych. Przyznał, że „czuje się Europejczykiem”, a jednocześnie docenia politykę socjalną rządu PiS.
Wśród postulatów, które powinien poprzeć jeden z kandydatów startujących w II turze wyborów, Witkowski wymienił siedmiogodzinny dzień pracy, zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, wprowadzenie „leków za złotówkę” oraz jednoznaczne opowiedzenie się za tym „jaka część świata jest dla nas ważniejsza – UE czy USA”.
Dopytywany, na którego kandydata zagłosuje, odmówił odpowiedzi. „
Zapytany, czy prowadził lub chce prowadzić osobiste rozmowy z którymś z kandydatów, powiedział, że „były takie próby”. „Komitet pana Trzaskowskiego próbował mnie nakłonić, żebym przyjechał w jakiejś tam formule do Leszna (w poniedziałek zorganizowano tam Arenę Prezydencką). Była to duża niezręczność. Po pierwsze, żeby tam być bez wcześniejszego uzgodnienia wspólnych stanowisk. Nie skorzystałem z tego zaproszenia” – przyznał Witkowski.
Wskazał, że swój start w tegorocznych wyborach prezydenckich traktuje jako „początek wejścia w politykę ogólnokrajową”. Zapowiedział, że jeszcze w lipcu chce zorganizować konferencję na temat przyszłości polskiej lewicy.
Witkowski zaprzeczył, by kierowana przez niego Unia Pracy miała przyłączyć się jesienią do SLD i Wiosny.
Według danych PKW w pierwszej turze wyborów prezydenckich Waldemar Witkowski zdobył 0,14 proc. głosów (27 290) co dało mu dziesiąte miejsce spośród jedenastu kandydatów.