W stolicy Francji, Paryżu, odbędzie się we wtorek defilada wojskowa z okazji święta narodowego Francji, przypadającego 14 lipca. Obecni będą, wraz z prezydentem Emmanuelem Macronem, zagraniczni przywódcy; Polskę reprezentował będzie premier Donald Tusk. We wtorek rano szef rządu spotkał się z dziennikarzami i zrelacjonował poniedziałkowe rozmowy w Paryżu.
- Wczorajsze obrady koalicji chętnych miały jeden kluczowy wątek, czyli jak praktycznie zapewnić bezpieczeństwo dla Ukrainy i bezpieczeństwo dla regionu po ewentualnym osiągnięciu pokoju, a przynajmniej przerwaniu ognia - mówił premier.
Jak dodał, efektem rozmów była decyzja o organizacji w Polsce ćwiczeń wojskowych, które "przygotują całą koalicję zgromadzoną dzisiaj w Paryżu do takich realnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, ale także dla regionu".
- Po ostatnich wystąpieniach pełnych gróźb m.in. rosyjskiego prezydenta Putina, po ostatnim ataku na Kijów, widać wyraźnie, że ta eskalacja ze strony Rosji, o której mówię od dłuższego czasu, jest wciąż możliwa i dlatego z wielką satysfakcją przyjęliśmy tę ostateczną decyzję, że Polska będzie gościła żołnierzy nie tylko amerykańskich, ale także brytyjskich i francuskich
- powiedział Tusk.
Jak dodał, podczas spotkania koalicji chętnych zapowiedział, że "Polska będzie przygotowała także logistycznie, finansowo tę możliwość do stałej obecności wojsk nie tylko amerykańskich, ale także naszych wojsk sojuszniczych w Europie".