Wielkanoc uznaje się za najważniejsze święta, w ciągu roku, dla chrześcijan. Dlaczego?
Te święta są tym, na czym jest zbudowana nasza wiara. Tu dokonuje się nasze zbawienie. Chrystus Odkupiciel przychodzi na świat i umiera za człowieka, aby wybawić go od winy, którą dawno, dawno temu zaciągnęli pierwsi rodzice. Adam i Ewa.
M.in. w Wielki Piątek na ulicach wielu miast i na terenie osiedli odbywają się drogi krzyżowe, zamiast wewnątrz świątyni. Podobnie praktykowana jest droga krzyżowa na zewnętrznym terenie Jasnej Góry. Jaką rolę odgrywają te wydarzenia?
Droga krzyżowa jest bardzo mocno wpisana w codzienność jasnogórskiego sanktuarium. Nie tylko bowiem w czasie Wielkiego Postu, ale praktycznie przez cały rok pielgrzymi podążają po jasnogórskich wałach do monumentalnych stacji drogi krzyżowej, wybudowanych na dawnych fosach klasztornych. Nawet moglibyśmy się pokusić o stwierdzenie, że jest ona jednym z tradycyjnych punktów pielgrzymkowych dla grup przybywających na Jasną Górę. Gdy przyjeżdżają pielgrzymki parafialne, zazwyczaj w ich programie jest taka droga krzyżowa, obok mszy świętej w kaplicy Cudownego Obrazu i spowiedzi.
A procesje ulicami miast?
W każdej sytuacji - czy jest to droga krzyżowa, różaniec, czy procesja Bożego Ciała - to manifestacja naszej wiary, a więc chcemy pokazać światu, że jesteśmy osobami wierzącymi, nie wstydzimy się Chrystusa. Z drugiej strony jest to również zaproszenie Jezusa do naszej codzienności. Tak jak w Boże Ciało idziemy po ulicach naszych miast i prosimy Chrystusa o błogosławieństwo; prosimy Boga, aby pozostał z nami i obdarzył nasze domostwa pokojem - teraz idziemy ulicami miast, aby przypomnieć, całemu światu, że droga krzyżowa nie odbyła się tylko raz. Nie jest tylko wydarzeniem historycznym, ale dziełem zbawienia dokonującym się codziennie. Każdy z nas, jeżeli tylko zechce może wyciągnąć rękę do Chrystusa, może się oczyścić, i wraz z Nim zmartwychwstać do nowego życia w święta Wielkiej Nocy.
Zmieńmy temat rozmowy. W Wielkim Poście, a zwłaszcza w Wielkim Tygodniu wiele mówiliśmy o cierpieniu. Katolicki patriarcha Jerozolimy, po raz pierwszy chyba od 1000 lat, nie został wpuszczony do Bazyliki Grobu Pańskiego. Jak ojciec ocenia ten fakt?
Cierpienie jest niemalże symbolem Świąt Wielkiej Nocy. Jeden z dni Świętego Triduum Paschalnego, wprowadzającego uroczystości zmartwychwstania Chrystusa, przypomina nam o wezwaniu, że każdy z nas ma wziąć swój krzyż na ramiona i iść za Nim, ale również przypomina nam o tym, że Jezus konając miał przed oczyma każdego z nas. Umarł za grzechy każdego z nas. I to właśnie w Ziemi Świętej pielgrzymi jeżdżący tam na drogę krzyżową odczuwają najbardziej. Obecne wydarzenie z Jerozolimy może właśnie jest wyrazem takiego współczesnego Wielkiego Piątku, że teraz cierpimy, bo nie widzimy Chrystusa. Nie wpuszczają nas do miejsc świętych.
Nie możemy tu zapomnieć o roli kapłanów, którzy często stają się ofiarami. Kilka dni temu zapadł wyrok, na szczęście surowy, kary 20 lat więzienia dla mężczyzny, który w ubiegłym roku zamordował duchownego w Kłobucku koło Częstochowy. Tamta zbrodnia wstrząsnęła Polską. Przyjaciel zmarłego, ksiądz, w trakcie wywiadu powiedział mi wtedy, że pierwszą myślą, która przyszła mu do głowy było: "To, mogłem być ja"…
Pewnie każdy z nas kapłanów pomyślał o tym. Każdego roku w czasie kolędy duchowni są napadani czy atakowani przy innych okazjach, gdy pełnią posługę kapłańską. Cierpienie, trudności, są wpisane w rolę kapłana. Mimo trudów mamy stawiać czoła trudnościom, również z narażeniem życia. Każdy z nas jest powołany do męczeństwa, jeżeli takie przychodzi. Oczywiście nie mamy go szukać w sposób sztuczny. Wymuszać go, ale jeżeli takie przychodzi, trzeba modlić się za sprawcę i za duszę kapłana, który w ten sposób, odszedł z tego świata. Najwięcej o tym mogliby powiedzieć misjonarze, w Afryce, w Chinach czy w innych częściach świata. Oni każdego dnia są narażeni na niebezpieczeństwo śmierci. Chrześcijanie są prześladowani. Nam w Polsce wydaje się, że męczeństwo za wiarę jest rzeczą historyczną, a okazuje się, że ciągle jeszcze chrześcijanie na świecie giną dla Chrystusa. Z jednej strony przykrą sprawą jest, że umiera kapłan zwłaszcza z ręki drugiego człowieka, ale z drugiej strony to duma, że męczennik naszych czasów, staje się orędownikiem w niebie.
Wróćmy jeszcze do tematyki świąt. Jak powinniśmy je przeżywać, by pokazać, że jesteśmy ludźmi wierzącymi?
Ważne jest przede wszystkim odpowiednie przygotowanie. Nie tylko tradycyjne kolorowanie jajek czy pisanek, jak różnie je nazywamy; czy przygotowanie koszyczka wielkanocnego, na śniadanie wielkanocne. Przede wszystkim liczy się przygotowanie serca, żebyśmy mogli z Chrystusem w te święta powstać do nowego życia, aby nasi najbliżsi też zobaczyli, że coś w nas się zmieniło. Może warto również zasiąść do wspólnego stołu w czasie tych świąt, tak by nasze rodziny narodziły się na nowo. Jeżeli my sami odnajdziemy pokój, odnajdziemy Chrystusa w swoich sercach, czy to odnawiając przyrzeczenia chrzcielne, czy idąc do komunii świętej, wtedy zupełnie inne będą nasze relacje w domu, w pracy. Pokój Chrystusowy, płynący z Jego ołtarza, będzie się rozlewał na cały świat.