Dodał, że jednym z pierwszych darczyńców programu został metropolita łódzki, abp Grzegorz Ryś, który przez rok wspierał będzie edukację 13-letniej Cyntii.
Kopytowski, wyjaśniając, jak działa program, przypomniał, że parafia w Aleppo typuje uczniów potrzebujących pomocy, weryfikuje sytuację materialną rodziny i składa wniosek o wsparcie w ramach programu "Pierwszy krok". "Tu, w Polsce, organizatorzy programu przyjmują deklaracje darczyńców - osób prywatnych, firm czy instytucji, którzy zobowiązują się do objęcia opieką ucznia na okres minimum pół roku, z miesięczną darowizną w wysokości 60 złotych" - mówi rzecznik łódzkiej Caritas i podkreśla, że program będzie skuteczny, kiedy pomoc będzie długofalowa.
Przekazywane pieniądze mają charakter wsparcia stypendialnego, pokrywającego część kosztów związanych z edukacją dziecka. Darczyńcy, którzy nie deklarują długofalowego wsparcia, a chcą wesprzeć program mniejszą kwotą, mogą zasilić tzw. skarbonkę programu, z których opłacane będą korepetycje, wyjazdy czy wyprawki szkolne. Zebrane pieniądze łódzka Caritas przekaże do parafii w Aleppo, która następnie wypłaci wsparcie poszczególnym rodzinom.
Jak informuje Kopytowski, do Caritas i Domu Wschodniego wpłynęły już wnioski o objęcie programem 30 uczniów z Aleppo. Zanim program ruszył na dobre, deklaracje wsparcia złożyło 14 darczyńców.
"Sytuacja w Aleppo jest tragiczna. Kryzys gospodarczy w całym regionie Bliskiego Wschodu, doprowadził do dramatycznego spadku wartości funta syryjskiego i nagłego wzrostu cen towarów i usług. Rodziny syryjskie żyją w skrajnej nędzy. Nawet ludzie, którzy pracują w urzędzie państwowym i mają w miarę stabilną pracę, nie są w stanie zakupić na cały miesiąc podstawowych produktów, takich jak chleb czy cebula"
- relacjonuje siostra Brygida Maniurka, polska misjonarka ze zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi, która pracuje w parafii św. Franciszka z Asyżu w Aleppo, gdzie organizuje pomoc dla najbardziej potrzebujących.
Dodaje, że do tego wszystkiego dochodzi obecny na Bliskim Wschodzie koronawirus. W Syrii zamknięte są szkoły, a mieszkańcy mają ograniczony dostęp do miejsc publicznych.
Drobni przedsiębiorcy musieli zamknąć swoje interesy, a ci, którzy mieli szczęście i pracowali, są teraz bezrobotni.
Kopytowski zwraca uwagę, że w szczególnie trudnej sytuacji są rodziny, których dzieci powinny we wrześniu wrócić do szkoły. Nie wiadomo, czy możliwa będzie normalna nauka.
Wiadomo, że szkoły podniosą od września opłaty, niektóre prawie o 100 proc. W bezpłatnych szkołach publicznych klasy są bardzo liczne, nawet 50-osobowe.
Ks. Przemysław Szewczyk, prezes łódzkiego Stowarzyszenia "Dom Wschodni", które od lat wspiera mieszkańców Bliskiego Wchodu, podkreśla, że stowarzyszeniu od dawna "leżał na sercu problem edukacji dzieci w Syrii". - Przy każdej wizycie w Aleppo, s. Brygida opowiadała nam o trudnej sytuacji rodzin i dzieci, które są w szkołach. Jednak ostatnie doniesienia sprawiły, że podjęliśmy decyzję o uruchomieniu programu wsparcia edukacji dzieci i młodzieży. Przyszliśmy z tym do naszych przyjaciół z łódzkiej Caritas i tak narodził się "Pierwszy krok" – wyjaśnia ks. Szewczyk.
Dyrektor Caritas Archidiecezji Łódzkiej ks. Andrzej Partyka przyznaje, że dosyć szybko udało się opracować niezbędną dokumentację programu i uzgodnić wszystkie szczegóły z parafią św. Franciszka z Asyżu w Aleppo, która odpowiada za zgłoszenia uczniów do programu i wydatkowanie przekazanych pieniędzy na wsparcie.
Jak informuje Kopytowski każdy, kto chce przystąpić do programu "Pierwszy krok" może to zrobić na stronie internetowej programu lub skontaktować się bezpośrednio z koordynatorem programu w Stowarzyszeniu "Dom Wschodni" - + 48 668 571 976, e-mail: [email protected]