W artykule "Sławomir Cenckiewicz oraz Wojskowe Biuro Historyczne pod lupą służb i prokuratury" portal Onet poinformował w czwartek, że "tajne i ściśle tajne dokumenty z archiwów wojskowych były bezprawnie odtajniane przez szefa Wojskowego Biura Historycznego Sławomira Cenckiewicza i jego współpracowników". Cenckiewicz odpowiedział na Twitterze, że "twierdzenia o bezprawnym odtajnianiu akt są kłamstwem wielokrotnie prostowanym w odpowiedziach dla Onet". Jeszcze w czwartek Wojskowe Biuro Historyczne wydało oświadczenie, w którym wskazało, że "odrzuca wszystkie tezy" zawarte w tekście Edyty Żemły i Marcina Wyrwała.
Dziś o tekst opublikowany na portalu onet.pl pytany był w Polskim Radiu 24 Piotr Woyciechowski, publicysta, ekspert ds. służb specjalnych. Stwierdził, że kluczowym jest zadanie pytania, kto korzysta na tym artykule.
- Dla mnie ten artykuł jest ewidentnie stworzony dla tej części sfrustrowanych oficerów komunistycznej bezpieki (...), którzy robią wszystko, aby zatrzymać to, co robi prof. Cenckiewicz - ocenił Woyciechowski, wskazując na prowadzona politykę otwartości archiwów wojskowych i szerokiego dostępy dla badaczy.
- Ta kasta, włącznie z oficerami cywilnej bezpieki, broni się przed transparentnością i dostępnością do tych archiwów, opisywaniem ich haniebnej działalności w okresie komunistycznym
- dodał gość Polskiego Radia 24.
Woyciechowski wskazał, że politykę "otwartości archiwów dotyczących okresu komunistycznego" należy "twardo kontynuować dla niepodległej Rzeczypospolitej budowanej w oparciu o tradycję II RP, a w opozycji do PRL".
- Ta atmosfera nagonki, która wytwarzana jest teraz szczególnie wobec prof. Cenckiewicza, ma też zadanie prewencyjne: nie dopuścić do tego, aby taka polityka otwartości archiwów była kontynuowana i uniemożliwić opisywanie prawdy o komunistycznym reżimie państwa totalitarnego i jego wysokich funkcjonariuszach
- wskazał ekspert.