Stały Przedstawiciel RP przy Unii Europejskiej Andrzej Sadoś na spotkaniu unijnych ambasadorów przedstawił stanowisko, że Polska odrzuca polityczne porozumienie między negocjatorami Parlamentu Europejskiego i niemiecką prezydencją w sprawie mechanizmu warunkowości w budżecie unijnym. Wcześniej Mateusz Morawiecki skierował list w tej sprawie do przywódców UE, w którym podkreślił, że Polska nie może zaakceptować obecnej wersji mechanizmu (praworządności), która - jak podkreślił - prowadzi do prymatu politycznych i arbitralnych kryteriów nad oceną merytoryczną.
Tymczasem "Gazeta Wyborcza" pisze o możliwym rozwiązaniu, o jakim mogą myśleć niemieccy politycy:
Najbardziej prawdopodobne jest to, że niemiecka prezydencja spróbuje dołożyć deklarację Rady czy Komisji, że mechanizm nie będzie stosowany stronniczo, czy też - tak jak chce premier Węgier Viktor Orban - na bazie rekomendacji unijnych instytucji, a nie np. Komisji Weneckiej Rady Europy. To pozwoliłoby Orbanowi czy Morawieckiemu ogłosić w ich krajach wygraną, ale nie zmieniałoby wiele, jeśli chodzi o sam sens mechanizmu.
Do tej publikacji odniósł się na Twitterze wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski.
- Gazeta Wyborcza zdradza niemieckie pomysły na ogranie Polski. Żadnych protokołów dodatkowych, deklaracji, wyjaśnień czy interpretacji. Polską suwerennością się nie handluje! Póki jest szkodliwy dla Polski i UE mechanizm wiązania funduszy UE z ocenami biurokratów: TYLKO VETO!
- napisał.
.@gazeta_wyborcza zdradza niemieckie pomysły na ogranie Polski. Żadnych protokołów dodatkowych, deklaracji, wyjaśnień czy interpretacji. Polską suwerennością się nie handluje! Póki jest szkodliwy dla Polski i UE mechanizm wiązania funduszy UE z ocenami biurokratów: TYLKO 🇵🇱VETO! pic.twitter.com/erwlAq4Wez
— Janusz Kowalski (@JKowalski_posel) November 17, 2020