Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

UJAWNIAMY. Poważny incydent w Dowództwie Operacyjnym RSZ. Cywilny samochód wdarł się na teren bazy

Portal Niezalezna.pl dotarł do informacji o poważnym incydencie, do którego doszło na przełomie lutego i marca 2026 roku. Na ściśle chroniony teren Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych w Warszawie (Bemowo) przy ul. Radiowej 2 wdarł się cywilny pojazd i przez kilka minut przemieszczał się po terenie kompleksu. Wojsko w odpowiedzi na nasze pytania oficjalnie potwierdziło zdarzenie, choć odmawia podania szczegółów.

Z pozyskanych przez nas informacji wynika, że kierowca cywilnego samochodu wjechał na teren kompleksu głównym wjazdem tuż za pojazdem wojskowym, wykorzystując moment, gdy szlaban jeszcze się opuszczał. Według naszych informacji mężczyzna miał następnie jeździć po obiekcie i rozpoznawać go przez 8 minut. Gdy intruz został ujęty przez wartowników, miał udawać osobę psychicznie chorą. Z pozyskanych przez nas przecieków wynikało również, że w resorcie obrony wydano kategoryczny zakaz upubliczniania informacji o tym zdarzeniu.

W związku z tymi doniesieniami skierowaliśmy oficjalne pytania do Ministerstwa Obrony Narodowej i wojska oraz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ), ppłk Jacek Goryszewski, w przesłanym nam stanowisku przyznał, że „doszło do naruszenia systemu ochrony poprzez wjazd nieuprawnionego pojazdu na teren kompleksu wojskowego przy ul. Radiowej 2 w Warszawie”.

Wojsko nie odnosi się jednak bezpośrednio do naszych ustaleń o rzekomym 8-minutowym rozpoznawaniu terenu oraz o sposobie sforsowania bramy. „Na obecnym etapie postępowania nie potwierdzamy szczegółowego mechanizmu wjazdu ani informacji o czasie przemieszczania się pojazdu po terenie kompleksu” – informuje rzecznik. Jak dodaje: „Nieuprawniony pojazd został zatrzymany przez służbę wartowniczą”.

Według naszego źródła, sprawcą incydentu był Białorusin. Ale w oficjalnej korespondencji ppłk Goryszewski stwierdza jednoznacznie: „Kierujący pojazdem jest obywatelem Polski”. Rozbieżność tę można wytłumaczyć faktem, iż sprawcą incydentu może być osoba białoruskiego pochodzenia posiadająca polskie obywatelstwo.

Co stało się z zatrzymanym mężczyzną? Po ujęciu został on przekazany funkcjonariuszom Policji, a następnie Żandarmerii Wojskowej. Jak przekazało nam Dowództwo Operacyjne RSZ: „Nie zastosowano wobec niego środka w postaci zatrzymania procesowego”. Obecnie „Mazowiecki Oddział Żandarmerii Wojskowej prowadzi dochodzenie w sprawie czynu z art. 193 § 1 Kodeksu karnego”. Dowództwo zapewnia jednocześnie, że „bezpośrednio po zdarzeniu wdrożono dodatkowe środki wzmacniające system ochrony kompleksu”.

O sprawę zapytaliśmy również Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, chcąc dowiedzieć się, czy zdarzenie to oceniono jako celowe rozpoznanie wywiadowcze przez obce służby specjalne oraz czy sprawca figurował wcześniej w zainteresowaniu kontrwywiadu. Odpowiedź SKW unika jakichkolwiek konkretów. Służba przekazała nam jedynie następujący komunikat:

„Służba Kontrwywiadu Wojskowego realizuje zadania wynikające z właściwości rzeczowej określonej w art. 5 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego. Zgromadzone w ramach wykonywania owych zadań informacje podlegają ochronie w myśl art. 39 w/w ustaw.”
Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej