W domowych apteczkach leży tego coraz więcej. Tabletki, kapsułki, syropy, które miały pomóc, ale nie zostały zużyte do końca. Przeterminowane, niepotrzebne, zapomniane. Trafiają do śmieci, do zlewu, do toalety. Z pewnością nie tam, gdzie powinny. Czasem z lenistwa, czasem z niewiedzy. A potem? Potem znikają z pola widzenia. I właśnie w tym momencie zaczyna się problem.
Ludzie nie mają świadomości, że jeśli wyrzucają niewykorzystane lekarstwa do śmieci, generują problem ekologiczny. Jeśli leki trafią na wysypisko, prędzej czy później uwolnią się z blistrów i opakowań, przedostaną się do wód gruntowych i zanieczyszczą środowisko
– uświadamia prof. Przemysław Kardas, kierownik Centrum Badań nad Przestrzeganiem Zaleceń Terapeutycznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Jak podkreśla, opakowania farmaceutyczne nie są przecież wieczne. Wystarczy kilka miesięcy na wysypisku, by zawartość przedostała się do środowiska . Najpierw do wód gruntowych, a dalej do ekosystemu.
Statystyki są zatrważające
Prof. Kardas szacuje, że każdego roku do polskich ekosystemów może trafiać nawet 10 tysięcy ton leków! To nie błąd systemu produkcji czy przemysłu farmaceutycznego. To po prostu efekt niewłaściwego pozbywania się leków przez Polaków.
Problem nie kończy się na wysypiskach. Część osób spłukuje leki w toalecie albo wylewa do zlewu. Eksperci przypominają, że takie działanie jest nie tylko nielegalne, ale i bardzo niebezpieczne. Oczyszczalnie ścieków nie są w stanie zatrzymać substancji czynnych z leków. A te trafiają później do rzek, jezior i mórz. Zdaniem prof. Kardasa najgroźniejszym skutkiem niewłaściwego pozbywania się farmaceutyków jest narastająca lekooporność.
Kiedy leki trafiają do środowiska, to w wodach gruntowych i ściekowych pozostają w niskich stężeniach. Jeśli w takich warunkach patogen wejdzie w kontakt np. z antybiotykiem, szybciej dochodzi tam do ewolucji osobników odpornych na działanie leku. A przez to leki z czasem stają się coraz mniej skuteczne. Są takie, które dziś z powodu narastającej lekooporności, musimy stosować w dwukrotnie większych dawkach niż jeszcze 30 lat temu
– dodaje Kardas.
Tylko spalenie w wysokiej temperaturze
Leki onkologiczne, hormonalne, przeciwbólowe, a także środki o działaniu narkotycznym, to wszystko nie może trafiać do domowego kosza. Jedynym zgodnym z prawem sposobem utylizacji jest spalenie w specjalistycznych instalacjach w bardzo wysokiej temperaturze. Ale żeby tam dotarły, muszą zostać oddane do PSZOK-u lub wybranych aptek.
W Warszawie w 2024 roku zebrano 127 ton przeterminowanych leków. W Krakowie ponad 65 ton. To pokazuje, że system działa, ale tylko częściowo. Bo jednocześnie tysiące ton leków wciąż nie trafiają do żadnego punktu zbiórki.
W Polsce nie ma jednej ogólnokrajowej mapy, która pokazywałaby, gdzie można oddać leki. Są lokalne rozwiązania, ale często rozproszone, nieaktualne lub niedostępne
– zauważa Kardas.
Chowają w obawie przed kradzieżami uzależnionych
Co gorsze, apteki nie mają obowiązku zbierania leków, a pojemniki na odpady farmaceutyczne są własnością gmin i to one odpowiadają za ich opróżnianie. Niektóre placówki chowają je na zapleczu w obawie przed kradzieżami przez osoby uzależnione.
Eksperci apelują o rozsądek i rozwagę w postępowaniu z przeterminowanymi lekami.
Jeżeli już musimy wyrzucić lek, to pomyślmy o przyszłości naszych dzieci i wnuków, które odziedziczą po nas Ziemię w spadku
– podsumowuje Marian Witkowski z Naczelnej Izby Aptekarskiej.