Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tusk forsuje zmiany podatkowe. I znów wrzutka pod adresem prezydenta. "Chciałbym, aby..."

Rząd Donalda Tuska chce przyjąć projekt dotyczący zmian podatkowych, mimo że prezydent ma własne propozycje. Premier zamiast jednak odnieść się do nich, ponownie uderza w Karola Nawrockiego, tym razem wykorzystując temat... drogich paliw. "Upór ze strony Pałacu Prezydenckiego będzie kosztował ludzi kolejne tygodnie bardzo wysokich cen na stacjach benzynowych" – przekonywał Tusk.

Autor:

Jeszcze w sierpniu premier Donald Tusk i minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedzieli zmiany w systemie podatkowym. Przedstawione przez nich propozycje zakładają podniesienie progu podatkowego PIT ze 120 do 130 tys. zł, a podatnicy zarabiający między 130 tys. zł a 150 tys. zł rocznie, mają się rozliczać według nowej stawki 24 proc.  

I to tyle z dobrych wiadomości, bo jednocześnie premier przekazał, że propozycje te wiążą się z wielomiliardowymi kosztami, dlatego rząd proponuje także podwyżki niektórych podatków. W perspektywie półtora roku wykluczył też deklarowane w czasie kampanii wyborczej podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł, m.in. z uwagi na "wielki wysiłek na rzecz obronności".  
Podwyższone w związku z tym mają zostać stawki CIT z 19 do 22 proc. dla podmiotów uzyskujących przychody ponad 50 mln euro, czyli 200 mln zł. Powrócić też ma wcześniejszy limit przychodów ograniczający możliwość opłacania podatku zryczałtowanego, wynoszący 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł. Od 2021 r. limit ten wynosi 2 mln euro. O 1 pkt. proc. - do 5 proc. - podniesiona ma też zostać danina solidarnościowa dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie. 

Do przedstawionych przez Tuska zapowiedzi odniósł się wówczas szef gabinetu prezydenta RP.

„Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną tak, jak obiecywali w kampanii wyborczej. Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania” 

– napisał na platformie X Paweł Szefernaker.

Ocenił jednocześnie, że „można prościej” dokonać zmian w systemie podatkowym. Przypomniał, że prezydent Karol Nawrocki 8 sierpnia 2025 roku złożył projekt „PIT Zero. Rodzina na plus”.

Szefernaker wskazał, że prezydencka propozycja zakłada podniesienie progu podatkowego do 140 tys. zł dla wszystkich oraz brak PIT dla rodziców z co najmniej dwojgiem dzieci - do 140 tys. zł na osobę. „Propozycja Prezydenta Nawrockiego to prostsze podatki i więcej pieniędzy w kieszeniach Polaków” - napisał Szefernaker.

Kilka dni później, Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera poinformował, że projekt ustawy PiS - podnoszący drugi próg podatkowy z 120 do 180 tys. zł trafił już do Sejmu, stanowiąc odpowiedź na propozycje koalicji 13 grudnia.

"12 proc. to jest stawka PIT obniżona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości najpierw z 18 proc. do 17 proc., a później właśnie do 12 proc. Podobnie jak kwota wolna od podatku została podwyższona przez rząd Prawa i Sprawiedliwości do 30 tysięcy złotych, kilka razy - w górę. To jest prosty zabieg, który wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Polaków, a nie komplikowanie systemu podatkowego i obciążanie znów zwykłych Polaków podatkami" - wskazywał polityk.

Tusk znów uderza w prezydenta. "Nie chcę się znęcać..."

We wtorek przed posiedzeniem rządu Tusk powiedział, że oczekuje podpisu prezydenta Nawrockiego nad pakietem zmian podatkowych. I tym razem skorzystał z okazji, by kolejny raz zarzucić prezydentowi winę za... wysokie ceny paliw. 

"Z całą pewnością dla tych 3,5 miliona podatników będzie to bardzo odczuwalne, w sensie pozytywnym. Tak jak się umówiliśmy, te zmiany podatkowe miały się same sfinansować. To znaczy podniesienie CIT-u, ale wyłącznie dla tych najbogatszych, największych. Tak się umówiliśmy z panem ministrem finansów i gospodarki, że będziemy finansowali te zmiany podatkowe z podatków, które dotyczą tych największych i najbogatszych. I dlatego z punktu widzenia budżetu państwa, a więc interesu także bardzo wielu grup społecznych, ten projekt jest neutralny. I to z naszego punktu widzenia jest właśnie wyrazem odpowiedzialności"

– stwierdził Tusk.

I dalej: "ja mam taką jedną uwagę, ponieważ my dzisiaj będziemy dyskutowali dziewięć projektów, a właściwie dziesięć projektów ustaw, które towarzyszą budżetowi, które składają się w jakimś sensie na te zmiany w budżecie na 2027 rok. A więc będziemy musieli liczyć na większość w parlamencie. Tę, jestem przekonany, zagwarantujemy, ale na końcu potrzebny jest podpis prezydenta".

Nie chcę się znęcać nad decyzjami pana prezydenta każdego dnia, chociaż powodów jest aż nadto. Ale nie mogę nie zauważyć, że tak jak w przypadku CPN-u, a więc tańszych paliw, gdzie upór ze strony Pałacu Prezydenckiego będzie kosztował ludzi kolejne tygodnie bardzo wysokich cen na stacjach benzynowych, jeśli nie dostaniemy tego podpisu. I słyszę też sygnały, że nie wszystkim tam podoba się idea, aby ludzie płacili trochę niższe podatki.

– przekonywał Tusk, nie wspominając ani słowem o podatkowych propozycjach prezydenta Nawrockiego, które leżą w sejmowej zamrażarce. 

"I bardzo bym chciał, żeby decyzje prezydenta jednak służyły ludziom. Nie muszą służyć rządowi. Nie mam jakichś złudzeń co do stosunku pana prezydenta do rządu, ale ludzie nie mogą za to płacić" - dodał na koniec.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska