Jednym z najpoważniejszych problemów Polaków są dzisiaj rosnące ceny. Mogą być one jeszcze wyższe przez coraz wyższe koszty zakupu paliwa samochodowego. Diesel w tej chwili kosztuje ponad 9 zł za litr, z kolei benzyna - ponad 8 zł za litr. Rząd jak dotąd wsparł tylko dwa razy społeczeństwo, krótkotrwałymi programami.
W połowie września Kancelaria prezydenta zaprezentowała rozwiązanie, które jeżeli przejdzie przez parlament może wesprzeć Polaków i "realnie obniżyć ceny paliw".
Rozwiązanie omówił Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP.
Proponujemy pełne zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku od sprzedaży detalicznej do 31 marca 2027, po drugie propozycja odnowienia możliwości elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez ministra finansów i co najważniejsze w tej propozycji, likwiduje ona źródło problemu poprzez ustawowy limit marży rafineryjnej, importowej i hurtowej
– tłumaczył, wskazując, że prezydenckie rozwiązanie nazywa się PKN, czyli "Paliwo Kosztuje Normalnie".
Tusk dalej swoje. CPN tylko za podpis prezydenta?
Nie trafia to jednak do rządzących. Wczoraj Donald Tusk w opublikowanym na platformie X nagraniu zwrócił uwagę, że państwa Bliskiego Wschodu odpowiadają za 1/3 wydobycia ropy naftowej na świecie. - Przed konfliktem (na Bliskim Wschodzie) to było dziennie 30 milionów baryłek, a teraz na skutek tej wojny, i to są dane z września, dziennie z tego regionu eksportuje się tylko 12 milionów baryłek - zauważył szef rządu.
Szef rządu odpowiedzialność za obecną sytuację w Polsce ponownie próbował przerzucić na prezydenta Karol Nawrockiego. Jak stwierdził, na podpis prezydenta czeka ustawa wprowadzająca podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Pieniądze z tej daniny mają rzekomo sfinansować program osłonowy „Ceny Paliwa Niżej".
"Wszyscy czekamy z napięciem dzisiaj w Polsce, czy prezydent podpisze, czy nie podpisze ustawę, która umożliwi nałożenie takiego specjalnego podatku. (...) To wydaje się logiczne, żeby te nadzwyczajne zyski opodatkować (...), żeby móc sfinansować operację obniżenia cen paliw na stacjach benzynowych"
- powiedział, jednak nie wspomniał ani słowem o prezydenckim rozwiązaniu.
Motyka "tłumaczy" wysokie ceny paliw. Kuriozalna argumentacja
Tę samą narrację obrał cały rząd. Na antenie Radia Zet gościł dziś Miłosz Motyka, minister energii.
Polityk stwierdził, że "prezydent tę ustawę blokuje, bo nie chce, żeby móc obniżyć ceny paliw, żeby pokazać skuteczność rządu. Pakiet CPN, wynika to z sondaży, które pan redaktor przywoływał, okazał się sukcesem i bardzo dobrze".
"Potrzebne jest finansowanie i dlatego pan prezydent tego nie chce" - dodał.
Tu, prowadzący rozmowę wspomniał, że "to nie prezydent podejmuje decyzję o pakiecie CPN".
Ale i na to Motyka miał "argument". "Ale pan prezydent spełnia jedną podstawową swoją obietnicę niestety. On walczy z rządem. On na wielu wiecach, na wielu spotkaniach w kampanii wyborczej to powtarzał: zrobi wszystko, żeby ten rząd obalić, bo to jest zły rząd. No i to robi. I to jest właśnie realizacja jego obietnicy".
Motyka u Rymanowskiego:
— chrzanik (@chrzanikx) September 29, 2026
- prezydent blokuje tę ustawę, bo nie chce obniżenia ceny paliw, żeby nie pokazać skuteczności rządu
- ale to nie prezydent podejmuje decyzję o pakiecie CPN
- ale on realizuje swoją obietnicę czyli walkę z rządem
Idiotyczny spin. Doprowadzają budżet… pic.twitter.com/IXvONzg4DL
W podobnym tonie na antenie TOK FM wypowiedział się dziś rzecznik rządu, Adam Szłapka. "Myślę, że prezydent podpisze tę ustawę [ws. nadmiarowych zysków koncernów paliwowych]. Jeśli nie, to po prostu weźmie pełną odpowiedzialność za drogie paliwo" - stwierdził.
To jest oczywiście wytrych stosowany przez ludzi prezydenta i przez Karola Nawrockiego - znalezienie jakiejś ich zdaniem kontrowersji w tej ustawie. Ich celem politycznym jest to, żeby ceny paliwa były drogie, bo ich zdaniem to szkodzi rządowi. Szkodzi przede wszystkim Polakom, szkodzi gospodarce, no ale prezydent tak sobie wykalkulował, że szkodzi to rządowi
– dodał.