Według ustaleń śledztwa, Ewa B., emerytowana pielęgniarka z wieloletnim stażem, podawała dzieciom substancję o nieustalonym składzie i właściwościach - niebędącą deklarowaną szczepionką. Jednocześnie dokonywała nieprawdziwych wpisów w kartach zdrowia dzieci i pobierała od rodziców pieniądze - od 100 do 1000 złotych - za preparaty, których w rzeczywistości nie podawała.
Łącznie zaszczepiona została nieznaną substancją czterdzieścioro dzieci, choć sędzia zaznaczyła, że przypadków niewłaściwych szczepień mogło być więcej. Co najmniej jedno dziecko zachorowało na chorobę, przed którą prawidłowo podana szczepionka powinna je chronić.
Wyrok i jego uzasadnienie
Są uznał Ewę B. za winną wszystkich zarzucanych jej czynów, zaostrzając przy tym kwalifikację jednego z nich. Podkreślił, że jako pielęgniarka ciążył na niej szczególny obowiązek opieki nad pacjentami - wynikający zarówno z prawa medycznego, jak i kodeksu etyki zawodowej. Rodzice powierzali jej opiekę nad swoimi dziećmi w zaufaniu, że zostaną one zaszczepione właściwym preparatem.
Poza karą trzech lat pozbawienia wolności sąd orzekł zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki przez pięć lat, grzywnę w wysokości 1000 złotych oraz obowiązek zwrotu rodzicom pokrzywdzonych dzieci wszystkich pobranych od nich pieniędzy. Oskarżona została też obciążona kosztami sądowymi.
– Szkodliwość społeczna czynów jest tak znaczna, że nawet niekaralność oskarżonej nie może mieć wpływu na wymiar kary. Czyny popełniane przez oskarżoną miały charakter ciągły – mówiła sędzia podczas ogłaszania wyroku.
Podkreśliła też, że wymierzona kara ma być czytelnym sygnałem dla opinii publicznej o braku tolerancji dla zachowań narażających na niebezpieczeństwo życie i zdrowie najmniejszych.
Oskarżona nie stawiła się w sądzie
Ewa B. nie pojawiła się na ogłoszeniu wyroku. Wcześniej, wezwana ponownie do sądu, odmówiła odpowiedzi na pytania i składania wyjaśnień. Sąd uwierzył jej wyjaśnieniom jedynie w części, uznając zeznania rodziców pokrzywdzonych dzieci za logiczne i spójne.
Wyrok jest nieprawomocny.