Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Trener Jagiellonii narzeka na brak stabilizacji w regionie

Po porażce w Mielcu ze Stalą, w najbliższą sobotę Jagiellonia zagra u siebie z kolejnym beniaminkiem piłkarskiej ekstraklasy - Wartą Poznań. Trener białostoczan Bogdan Zając przyznaje, że od kilku spotkań jest problem ze stabilizacją personalną linii obrony.

Autor:

Jagiellonia od kilku tygodni nie jest w stanie zagrać serii dobrych spotkań. Po trzech kolejnych porażkach na wyjeździe białostoczanie efektownie wygrali u siebie z Wisłą Płock, by kilka dni później przegrać w Mielcu ze Stalą.

Sztab szkoleniowy przyznaje, że ma problem personalny z zestawieniem obrony. Nominalnie w zespole jest trzech stoperów - Chorwat Ivan Runje, Rumun Bogdan Tiru i Błażej Augustyn; w minioną sobotę w Mielcu nie mógł zagrać żaden z nich, więc jako środkowi obrońcy wystąpili Ariel Borysiuk (nominalnie defensywny pomocnik) i Islandczyk Bodvar Bodvarsson (lewy obrońca).

Do tego dobrze grający od początku sezonu młodzieżowiec, prawy obrońca Paweł Olszewski, również od kilku spotkań jest poza kadrą.

"Oceniając z perspektywy wieloletniego doświadczenia, dobrze wiem, że brak stabilizacji w linii defensywnej nie jest atutem zespołu. Od spotkania w Szczecinie (zaległy mecz rozegrany został przed miesiącem) zaczęły się mocne roszady i musieliśmy rotować składem"

- powiedział na konferencji prasowej online trener Zając. Pytany o sytuację zdrowotną w zespole, gdzie od dwóch tygodni notowane są przypadki koronawirusa, unikał szczegółów.

"Z każdym dniem jest krok do przodu, ale ozdrowienie danego zawodnika nie oznacza, że jest w pełni gotowości do gry. Musimy monitorować jego sytuację. Każdy kolejny dzień jest po to, żeby odpowiednio przygotować takiego zawodnika do gry"

- mówił enigmatycznie. Nie wiadomo więc, czy gotowy do gry będzie np. Ivan Runje, który w Mielcu znalazł się na ławce rezerwowych, ale na boisko nie wyszedł. W drugiej połowie tamtego spotkania zagrał już kapitan Jagi Taras Romanczuk.

W zespole nie ma absencji kartkowych; w meczu ze Stalą z tego powodu nie grał Tiru.

Szkoleniowiec Jagiellonii był też pytany o serię dalekich wyjazdów zespołu i czy mogło mieć to wpływ na grę piłkarzy. "Głęboko analizujemy ten problem i nie dotyczy on tylko tego sezonu, ale też trwa od kilku lat. Wiele godzin spędzonych w autobusie z pewnością nie pomaga, ale nie jest to usprawiedliwieniem" - mówił Zając. Podał przykład meczu w Mielcu, na który Jagiellonia wyjechała dwa dni wcześniej i trenowała na miejscu, ale punktów nie zdobyła.

"Błędy w tym meczu zadecydowały o porażce. Na wyjazdach tych błędów popełniamy dosyć dużo. Przeciwnicy skrupulatnie je wykorzystują. Wierzę, że wyciągniemy wnioski. Była to dla nas mocna szkoła. Na każdą piłkę musimy iść agresywnie. Stracone bramki pokazują, że nie byliśmy wystarczająco agresywni"

- tak ocenił ostatnie spotkanie swego zespołu.

Zając przyznał, że już na przedsezonowym zgrupowaniu ocenił, iż zespół może mieć problemy kadrowe. Podał przykład Islandczyka Bodvarssona, który w trakcie tych przygotowań grał w sparingach na środku obrony, by - w razie potrzeby - mógł w meczu o punkty zagrać również na tej pozycji.

Czeski pomocnik Martin Pospisil, który pod nieobecność Romanczuka przejął kapitańską opaskę, Wartę Poznań ocenił jako trudnego, dobrze broniącego się przeciwnika. "Nie będę jednak oceniał, czy jest to trudniejszy rywal, niż Stal. Skupiamy się na sobie. Jeżeli chcemy wygrać to spotkanie, to z pewnością musimy zagrać o wiele lepiej, niż ostatnio" - powiedział.

Początek meczu Jagiellonia - Warta w sobotę o godz. 15 na stadionie miejskim w Białymstoku.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska