Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tomasz Łysiak: Potrzebny zimny prysznic – czyli o państwie, które obywatela ma „gdzieś”…

Żyjemy w czasach chaosu i olbrzymiej nieprzewidywalności. Ludzie czują, że na każdym kroku są robieni w balona przez wszystkich tych, którzy powinni dbać o ich podstawowe potrzeby – bezpieczeństwo, opiekę zdrowotną, sytuację materialną. Tym samym bardzo spada poczucie bezpieczeństwa i zaufania do instytucji.

Nawet „powrót zimy”, de facto takiej jaką pamiętamy sprzed lat, czyli normalnej, z mrozami i śniegiem przyczynił się do tego uczucia, że oto wielu z nas jest nie tylko robionych w balona, ale też administracyjnie przymuszanych do wyborów, których w normalnych warunkach nigdy by nie dokonali. Oto okazuje się, że wielu właścicieli domów z wciskanymi na siłę pompami ciepła nagle ma problemy z ogrzewaniem, a rachunki rosną drastycznie w górę

Przy czym pojawia się na świecie coraz więcej głosów naukowców mówiących już nie o „globalnym ociepleniu”, ale raczej o spodziewanym zjawisku odwrotnym, o mającym za kilka lat nadejść „globalnym ochłodzeniu”. Antropogeniczne przyczyny zmian klimatycznych coraz częściej są wyśmiewane przez naukowców, odważających się wyskoczyć z chóru śpiewającego wszystko na jedną modłę.

Kanada zapowiada mrozy sięgające minus pięćdziesięciu stopni, w Stanach Zjednoczonych śnieżyce paraliżują miasta, ale i tak znajdziecie miliard gładko brzmiących wytłumaczeń, że to jedynie „wyjątek”, że to „zemsta zimy”, a globalne ocieplenie będzie postępować

Rzecz w tym, że na te wszystkie zjawiska nie należy patrzeć w oderwaniu od reszty – składają się one na obraz świata i rzeczywistość, w której musi się poruszać zwykły obywatel. Ten obywatel czuje, że znajduje się w „głębokim poważaniu” brukselskich i pro-brukselskich elit

Rolnik musi jechać do Strasbourga, żeby tam protestować przeciwko umowom, które ustawią w dobrej sytuacji przemysł niemiecki, zaś w fatalnej rolnictwo w Polsce, czy we Francji. 

Kobieta, płacąca wysokie składki na NFZ, musi rodzić nie na porodówce, tylko na SOR. 

Nie wolno w wielu miejscach zapalić w kominku (bo są zakazy), chociaż w domu zimno „jak jasna cholera”. 

Pozostaje postawić pytanie: jeśli tak jest w istocie, to gdzie jest granica, za którą zacznie pękać bezrozumne poparcie dla rządów KO i Donalda Tuska? 

Kiedy więcej zwykłych obywateli (spora ich część już o tym wie, ale do wielu jeszcze ta prawda nie dociera) zacznie rozumieć, że pod płaszczykiem wprowadzania siłą „praworządności” w Polsce zaprowadzono reżim, mający gdzieś dobro zwykłego człowiek, mający gdzieś fundamentalne prawa do wolności, nawet do wolności wypowiedzi (więzienie dla Adama Borowskiego za słowa krytyki!)? Co można i należy zrobić, żeby w końcu ileś zakutych łbów się otrzeźwiło? Jaki zimny prysznic jeszcze jest nam, Polakom, potrzebny? 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane