Na łamach portalu Niezależna.pl od dawna alarmujemy o postępującej zapaści polskiej ochrony zdrowia. Długi publicznych placówek medycznych drastycznie rosną, a fundusz zapasowy NFZ, który dotychczas ratował sytuację, praktycznie się wyczerpał. System dusi się z braku pieniędzy, co bezpośrednio uderza w pacjentów i personel. Szpitale szukają gorączkowych oszczędności, tnąc wynagrodzenia, zalegając z opłatami dla dostawców i redukując zatrudnienie, najczęściej zwalniając biały personel na etatach.
W Sanoku głodują pielęgniarki, nie godząc się na redukcję zatrudnienia. W Choroszczy w szpitalu psychiatrycznym nie ma ogrzewania, a dostawca ciepła wypowiedział umowę ze względu na zaległości. Z wypłatami wynagrodzeń zalegają np. szpitale w Starachowicach i Grudziądzu.
Nie 30 mld, jak wcześniej szacowano, ale 38 mld zł wynosi zadłużenie publicznych szpitali, jeśli oprócz SPZOZ uwzględnimy również spółki i instytuty. Z tego prawie 6 mld zł stanowią zaległe płatności. Taki jest stan na I kwartał 2026 r., ale są sygnały o dalszym pogorszeniu sytuacji w ostatnich miesiącach – ocenił w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Pracodawców Polskich.
Ochrona zdrowia pozostaje jednym z największych problemów dostrzeganych przez społeczeństwo. W jednym z sondaży na zlecenie Wirtualnej Polski, łącznie aż 73,1 proc. respondentów wystawiło systemowi negatywną ocenę. Największa grupa ankietowanych – 42,8 proc. – uważa, że sytuacja jest zdecydowanie zła, natomiast kolejne 30,3 proc. określa ją jako raczej złą.
"Powolne dorzynanie służby zdrowia"
"System ochrony zdrowia w Polsce nie stoi nad przepaścią. On już w nią wleciał" – mówi portalowi Niezależna.pl Waldemar Kraska, senator PiS, były wiceminister zdrowia w latach 2019-2023.
Sytuacja w wielu szpitalach – mówię tu o szpitalach wojewódzkich czy głównie powiatowych, bo tam jest w tej chwili największy problem – wygląda tak, że nie są płacone wynagrodzenia, dostawcy leków nie otrzymują pieniędzy, a media są odcinane do tego stopnia, że nie ma ogrzewania. To niestety powolne dorzynanie polskiej służby zdrowia.
– dodaje.
Każdy, kto w tej chwili korzysta z usług ochrony zdrowia, na własnej skórze może się przekonać, że kolejki dramatycznie się wydłużyły. Widzimy także, że dostęp do opieki jest coraz bardziej ograniczany, co niestety odbija się na pracownikach. Już w tej chwili widać masowe zwalnianie osób zatrudnionych w szpitalach w ramach tak zwanej pomocy medycznej. Są one po prostu ze szpitali zwalniane, a ich obowiązki spadają na pielęgniarki, które i tak mają bardzo dużo zajęć. Myślę więc, że cięcie kosztów uderza nie tylko w personel medyczny, ale przede wszystkim w pacjentów.
– uzupełnia.
Dokładnie śledzę to, co dzieje się w polskiej ochronie zdrowia, i powiem szczerze – pogubiłem się już, ile pieniędzy potrzeba na załatanie tej dziury. Miliardy, o których się mówi, co chwilę są inne i niestety nie idą w dół – ta kwota ciągle rośnie. Projekty i ustawy, które są w tej chwili w Sejmie, w najmniejszym nawet stopniu nie uzdrowią polskiej ochrony zdrowia. Wręcz przeciwnie, stwarzają kolejne, zupełnie niepotrzebne problemy. Działania kilku lekarzy, którzy nieuczciwie zdobywali pieniądze i po prostu okradali szpitale, są teraz przykrywane ustawą, która rzekomo ma uzdrowić sytuację. Ona nic nie poprawi, a wręcz odwrotnie: utrudni pacjentom dostęp do lekarzy, szczególnie specjalistów.
– podkreśla nasz rozmówca.
"Za życiem i zdrowiem człowieka idą także finanse. Jeżeli pacjent ma diagnozę postawioną na wczesnym etapie, to koszty jego leczenia są zdecydowanie niższe, co poprawia rokowania, szczególnie w chorobach nowotworowych. Państwo powinno się starać, aby dostęp do diagnostyki i profilaktyki był jak najszerszy, bo to skutecznie zmniejsza koszty przyszłego leczenia. Wszyscy o tym mówią, ale w polskiej służbie zdrowia nie robi się w tym temacie absolutnie nic" – kontynuuje senator Kraska.
Bezpieczeństwo państwa to nie tylko bezpieczeństwo militarne, ale także zdrowotne. Jeżeli obywatele Polski, w tym żołnierze, nie będą mieli odpowiedniego zaplecza medycznego, to nasz potencjał obronny zdecydowanie spadnie – i to mimo posiadania najnowocześniejszego uzbrojenia. Myślę, że te dwa aspekty, militarny i prozdrowotny, powinny być ułożone na jednakowych szalach, a ochrona zdrowia zdecydowanie dofinansowana. Właściwie nie wiemy, jak rozwinie się sytuacja geopolityczna, wszystko może się wydarzyć, dlatego dostęp do służby zdrowia powinien być jak najszerszy. Dziwi mnie, że w tej chwili Ministerstwo Zdrowia nie wykonuje żadnych ruchów, aby to poprawić.
– kończy.