Jak poinformowała w piątek rzeczniczka rzeszowskiej prokuratury regionalnej prok. Hanna Biernat-Łożańska śledztwo prowadzone jest w kierunku narażenia chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci przez lekarza pediatrę w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.
Chodzi o 9-letniego Norberta Ż. z Czarnej Sędziszowskiej. Według relacji rodziców, przedstawionej przez regionalny dziennik Super Nowości, chłopiec pewnego dnia wieczorem na początku czerwca poczuł się źle, skarżył się na ból brzucha, w nocy zaczął wymiotować. Następnego dnia poczuł się lepiej, ale kolejnego dnia stan chłopca się pogorszył, nie mógł oddychać. Rodzice zawieźli go do szpitala w Rzeszowie.
Lekarka po krótkim badaniu polegającym na dotykaniu brzucha przepisała chłopcu tabletki rozkurczowe, syrop przeciwwymiotny, elektrolity i kazała wrócić do domu, a następnego dnia zgłosić się do lekarza rodzinnego.
W nocy Norbert wymiotował, nie mógł oddychać i mdlał. Wezwany zespół karetki pogotowia reanimował chłopca, później przyjechała kolejna karetka z lekarką, ale mimo udzielonej pomocy chłopiec zmarł.
Prok. Biernat-Łożańska powiedziała, że została już przeprowadzona sekcja zwłok. Prokuratura obecnie czeka na opinię biegłego w tej sprawie. Ponadto prokuratura zleciła także dodatkowe badania krwi - histopatologiczne i toksykologiczne. Rodzina i bliscy Norberta zostali zbadani pod kątem zakażenia koronawirusem. Wyniki okazały się ujemne.