Telekom Srbija i pieniądze ze Sbierbanku
Operatorem odpowiedzialnym za wprowadzenie marki Newsmax do Polski jest spółka Newsmax Balkans. Podmiot ten należy do giganta telekomunikacyjnego Telekom Srbija. Jest to firma, w której pakiet większościowy posiada państwo serbskie, co w praktyce oznacza bezpośrednie podporządkowanie władzom w Belgradzie.
Z perspektywy bezpieczeństwa regionu Europy Środkowo-Wschodniej kluczowy jest jednak sposób finansowania serbskiego telekomu. Jak zauważają analitycy i zagraniczni obserwatorzy, rozwój i ekspansja Telekom Srbija były w przeszłości współfinansowane przez rosyjski Sbierbank. To największy państwowy bank w Rosji, który od lat pełni funkcję finansowego ramienia Kremla, używanego do realizacji celów geopolitycznych Władimira Putina i budowania rosyjskich wpływów w Europie.
Na powiązania te zwrócił uwagę m.in. były prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves. Komentując w mediach społecznościowych doniesienia o wejściu stacji do Polski, zacytował on wpis wskazujący, że Newsmax Balkans jest własnością Telekom Srbija – firmy kontrolowanej przez państwo serbskie i częściowo finansowanej przez Sbierbank. Były estoński przywódca skwitował te doniesienia wymowną ironią, pisząc, że ten należący do Serbów kanał z pewnością będzie "naprawdę bezstronnym źródłem wiadomości".
Z naszych informacji wynika, że za operację wprowadzania serbskiej franczyzy na polski rynek odpowiadają konkretne osoby z kierownictwa bałkańskiej spółki. Rozmowy w tej sprawie prowadziła w Polsce Aleksandra Krstic, obecna szefowa Newsmax Balkans, która w przeszłości była związana z serbskimi mediami publicznymi. W projekt zaangażowany jest również Vladimir Lučić, dyrektor generalny (CEO) Telekom Srbija.
Jednak najwyższy nadzór polityczny nad ekspansją państwowej spółki medialnej sprawuje sam prezydent Serbii, Aleksandar Vučić. Biorąc pod uwagę specyfikę serbskiego systemu władzy, żaden duży projekt międzynarodowy realizowany przez spółkę skarbu państwa nie może odbyć się bez jego wiedzy i aprobaty.
Vučić: sojusznik Moskwy na Bałkanach
Aby zrozumieć, z jakim środowiskiem politycznym powiązany jest operator mającego powstać w Polsce kanału, należy przyjrzeć się polityce zagranicznej prezydenta Vučicia. Serbia pod jego rządami jest jednym z nielicznych państw w Europie, które konsekwentnie odmawiają nałożenia sankcji na Rosję w związku z inwazją na Ukrainę.
Vučić wielokrotnie zresztą deklarował, że Serbia nie nałoży sankcji na Federację Rosyjską. Mimo trwającej wojny, Belgrad utrzymuje z Moskwą bliskie relacje gospodarcze i polityczne. W trakcie swojej prezydentury Vučić dbał o rozszerzanie więzi ekonomicznych z Rosją, a także o współpracę wojskową, w tym zakup rosyjskich systemów uzbrojenia. Z powodu prowadzenia polityki "siedzenia na dwóch krzesłach" (balansowania między Unią Europejską a Rosją), w lutym 2024 roku chorwacki minister spraw zagranicznych wprost określił Vučicia mianem rosyjskiego satelity na Bałkanach.
Nie bez znaczenia pozostaje również stosunek serbskich władz do wolności słowa. Aleksandar Vučić swoją karierę polityczną budował w latach 90. jako minister informacji w rządzie z czasów reżimu Slobodana Miloševicia. Wprowadzał wówczas restrykcyjne przepisy wymierzone w dziennikarzy i zagraniczne sieci telewizyjne.
Obecnie sytuacja mediów w Serbii ulega systematycznemu pogorszeniu. Rynek medialny jest zdominowany przez podmioty sprzyjające władzy. Wiodącą rolę odgrywają tam prorządowe tabloidy (takie jak "Informer" 22 lutego 2022 r. krzyczący z okładki, że "Ukraina napadła na Rosję"), które – jak zauważają analitycy – często powielają prorosyjską narrację. W kraju tym zjawiskiem powszechnym stały się kampanie oszczerstw wobec niezależnych dziennikarzy oraz centralizacja rynku medialnego w rękach państwowych gigantów – takich właśnie jak Telekom Srbija.