Sąd Najwyższy rozpoczął posiedzenie w sprawie stwierdzenia ważności wyborów prezydenckich 2025. Na początku stwierdzono, że do sądu wpłynęły wnioski formalne, m.in. sprawozdanie przedstawione przez Prokuratora Generalnego - z wnioskiem o wyłączenie wszystkich sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Głos zabrała sędzia sprawozdawca Maria Szczepaniec, która zwróciła się bezpośrednio do Adama Bodnara.
Panie Prokuratorze Generalny w 2023 roku w wyborach do Sejmu i Senatu uzyskał pan mandat senatora. Przypomnę, że ważność tamtych wyborów stwierdzała nasza izba. W związku z tym mam do pana pytanie, czy czuje się pan wadliwie wybranym senatorem, tzw. neo-senatorem?
– zapytała.
Dodała, że po ogłoszeniu wyników wyborów, w których został wybrany nie protestował. - Wówczas pan nie protestował, nie przypominam sobie - skwitowała.
Na sali rozległy się brawa, a przewodniczący składowi sędzia poprosił obecnych o zachowanie powagi.
Ależ Pani sędzia @SN_RP_ przewiozła @Adbodnar 🚜🚜🚜 pic.twitter.com/UM29OYDanV
— Michał Dworczyk (@michaldworczyk) July 1, 2025
Nie odpowiedział
- Uważam, że tego typu publicystyczne słowa nie powinny padać w tej uświetnionej sali Sądu Najwyższego - odparł Bodnar. Dodał, że podczas posiedzenia występuje w roli "w roli osoby, która występuje w obronie protestów wyborczych obywateli".
Sędzia nie dała za wygraną i dopytała, czy Bodnar udzieli odpowiedzi na jej pytanie.
- Uważam, że znaczenie rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego w kontekście wyborów parlamentarnych ma znaczenie czysto deklaratoryjne, ponieważ w odróżnieniu od tych wyborów, od których jest uzależnione przeprowadzenie dalszych czynności, czyli zaprzysiężenie prezydenta Rzeczpospolitej
- zakończył Prokurator Generalny.