Mężczyzna mający ograniczone prawa rodzicielskie w maju 2020 r. uprowadził siedmioletniego wówczas syna i przez dwa lata ukrywał się z dzieckiem zarówno w Polsce, jak i krajach Europy Zachodniej.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
Po procesie przed Sądem Rejonowym w Tomaszowie Lubelskim został skazany, ale orzeczenie zaskarżono. W maju 2024 r. Sąd Okręgowy w Zamościu zaostrzył karę – dwa lata pozbawienia wolności. Wtedy obrońca wniósł kasację, a Sąd Najwyższy uznał ją za zasadną; wyrok uchylił i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania. W składzie orzekającym była trójka sędziów SN: Małgorzata Wąsek-Wiaderek, Paweł Wiliński, Włodzimierz Wróbel.
Sprawa wróciła więc do Zamościa i trafiła do referatu sędziego Pawła Zwolaka. Zgodnie z postanowieniem wydanym 23 grudnia postępowanie zostało zawieszone.
Najciekawsze jednak okazało się uzasadnienie takiej decyzji – podany w wątpliwość został bowiem mandat sędziów SN. Sędzia Zwolak zwrócił uwagę – jak przekazał nam sędzia Paweł Tobała, rzecznik zamojskiego SO – że te osoby „w czasie orzekania w tej sprawie były członkami Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego działającej na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 grudnia 2003 r. w sprawie utworzenia, organizacji i trybu działania Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego”.
Co to oznacza w praktyce?
– Wydając postanowienie z takim uzasadnieniem, sąd zakwestionował niezawisłość sędziów Sądu Najwyższego, którzy równocześnie są członkami komisji kodyfikacyjnych, będących przecież organem wewnętrznym Rady Ministrów i powołanych przez premiera Donalda Tuska
– tłumaczy jeden z prawników.
Co ważne, przed Trybunałem Konstytucyjnym toczy się postępowanie – zainicjowane przez Krajową Radę Sądownictwa – którego przedmiotem jest m.in. właśnie ocena zgodności z Konstytucją RP wspomnianego rozporządzenia Rady Ministrów.
– (…) W zakresie, w jakim dopuszczają możliwość powołania sędziego sądu powszechnego, sędziego sądu administracyjnego, sędziego Sądu Najwyższego oraz sędziego sądu wojskowego w skład komisji jako przewodniczącego komisji, zastępcy przewodniczącego lub członka komisji – wyjaśnił sędzia Tobała. – Orzeczenie wydane przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie U 14/24 jest w ocenie sądu niezbędne do ustalenia konsekwencji procesowych dla toczącego się aktualnie postępowania odwoławczego przed Sądem Okręgowym w Zamościu – dodał.
Na czym polega problem? Omówiono go już w 2007 r. w wyroku Trybunału Konstytucyjnego. – Są poważne wątpliwości, czy można łączyć funkcje w organie władzy wykonawczej i funkcje orzecznicze – wyjaśnia nasz rozmówca. – Dlatego orzeczenia wydawane przez składy, w których co najmniej jeden sędzia będzie członkiem takiej komisji, mogą być wadliwe i nie wywoływać skutków prawnych – dodaje.
A komisji kodyfikacyjnych utworzonych po przejęciu władzy przez koalicję 13 grudnia nie brakuje; podobnie jak sędziów SN w nich zasiadających.
I chyba największy paradoks – orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dało narzędzie, aby sędziowie niższych instancji kwestionowali orzeczenia sędziów SN, gdy pojawia się wątpliwość co do ich niezawisłości. Co jest często wykorzystywane przez „obrońców praworządności”. Teraz po to może sięgnąć druga strona sporu w wymiarze sprawiedliwości.
Skontaktowaliśmy się z sędzią Zwolakiem, ale stwierdził, że nie udziela komentarzy do swoich czynności orzeczniczych.
Czytaj więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"!
Zemsta za „kryptodyktaturę”? Sędzia Łubowski wyłączony ze sprawy Romanowskiego…
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 12, 2026
Więcej ℹ️ od 00:00 na » https://t.co/1HYRtWjbz8
Dołącz do grona Czytelników #GPC, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę dzieje się w Polsce i na świecie! Prenumeruj📰📲https://t.co/5oUNtNgoqJ pic.twitter.com/HNX92obb8Z