"Jestem kategorycznym przeciwnikiem przymusowych szczepień i równocześnie jestem kategorycznym zwolennikiem takich rozwiązań" – stwierdził Gowin.
"Mówię to z pełną odpowiedzialnością, po pierwsze jako minister odpowiedzialny za gospodarkę. Ci, którzy się nie szczepią, bez ważnych powodów medycznych, zagrażają tysiącom polskich firm, milionom miejsc pracy"
– powiedział.
"Ale mówię to także jako dziadek. Mówię to, jako ktoś kto jest bardzo zaniepokojony o przyszłość, o zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży"
– dodał.
Te słowa wicepremiera komentowali dziś politycy w Polsat News.
To jest propozycja pana wicepremiera Gowina. Nie pierwsza. Padają bardzo różne koncepcje w debacie publicznej. Myślę, że kluczowe będzie to, jak będzie się rozwijać sytuacja, jak będą postępowały szczepienia. Nie ma jeszcze żadnych decyzji, takich, o których mówił pan premier Gowin, ale oczywiście będziemy musieli reagować odpowiednio do sytuacji, która będzie na przykład na jesieni
- powiedział wicerzecznik PiS, Radosław Fogiel.
Według polityka Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetynę wprowadzenie rozwiązań zaproponowanych przez ministra Gowina jest nieuniknione. Innego zdania jest Sławomir Mentzen z Konfederacji.
Jeżeli ja chcę iść na piwo i barman chce mi to piwo sprzedać, to absolutnie nie jest to pana sprawa, czy my to możemy zrobić czy nie. Próba ograniczenia tego jest ograniczeniem podstawowych praw obywatelskich
- stwierdził.
Z kolei z kierunkiem myślenia Schetyny zgodził się prof. Andrzej Zybertowicz. Doradca prezydenta powiedział, że ma wrażenie, że "demokracja zachodnia w swojej filozofii wolnościowej się zagubiła". - Zapomniała, że wolność musi się łączyć z odpowiedzialnością - podkreślił.
Jeśli rzeczywiście zdarzy się IV fala i będzie się nasilała, to wtedy szczepieni powinni mieć preferencje i powinni być wyjmowani spod różnego rodzaju zakazów. Natomiast jestem zdecydowanie przeciwny temu, żeby dzisiaj nieszczepionym wprowadzić jakiekolwiek ograniczenia w związku z koronawirusem
- powiedział z kolei Marek Sawicki z PSL.