Dziś sąd na niejawnym posiedzeniu rozpoznawał wniosek obrony o wyłączenie członków składu sądzącego. "Inny skład sądu dyscyplinarnego, który działa przy Sądzie Apelacyjnym w Katowicach nie zdecydował o wyłączeniu sędziów" - powiedział Polskiej Agencji Prasowej rzecznik SA Robert Kirejew.
Sędzia Kirejew przypomniał, że sędzia Żurek motywował swój wniosek "przesłankami natury systemowej", wskazując na sposób wyłaniania sędziów dyscyplinarnych, nie kierował natomiast zarzutów personalnych, kwestionujących obiektywizm poszczególnych sędziów. "Inny skład sądu dyscyplinarnego nie podzielił tych argumentów, dlatego sprawą tą będzie się zajmował pierwotny skład sądzący" - dodał sędzia Kirejew.
Termin najbliższej rozprawy nie został jeszcze wyznaczony.
Sprawa dyscyplinarna dotyczy słów z wywiadu w serwisie prawo.pl, w którym Żurek kwestionował powołanie Zaradkiewicza do SN. Chodzi o wywiad zatytułowany "Sędzia Żurek: Kamil Zaradkiewicz chce zafundować obywatelom chaos w sądach". Wniosek rzecznika dyscyplinarnego trafił do sądu w październiku ubiegłego roku. Zarzuty wobec sędziego dotyczą tego, że miał on "uchybić godności urzędu" i "wygłosić manifest polityczny dotyczący jego poglądów i ocen związanych z działaniem konstytucyjnych organów państwa, w tym Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa".
Sędzia Żurek nie zgadza się z zarzutami, oceniając, iż ta sprawa jest wymierzona w sędziów, którzy publicznie wyrażają swoje poglądy prawne.
To jedna z dwóch spraw dyscyplinarnych Żurka, które trafiły do katowickiego sądu dyscyplinarnego. W innej sędzia jest obwiniony o to, że nie podjął pracy w wydziale, do którego go przeniesiono. Żurek stoi na stanowisku, że przeniesienie było nielegalne i miało na celu szykanowanie go. W opinii obrony, sprawa jest wyrazem represji za postawę Żurka w sprawie obrony Konstytucji, niezależności sądownictwa i praw obywatelskich.
Według zastępców rzecznika dyscyplinarnego, sprawa ma charakter związany wyłącznie z pełnieniem urzędu przez sędziego Żurka i dotyczy niepodjęcia przez niego przez ponad miesiąc obowiązków w wydziale, do którego został przeniesiony decyzją prezesa sądu okręgowego. W lipcu, na kolejnym posiedzeniu w tej sprawie, katowicki sąd dyscyplinarny nie uwzględnił wniosku obrony o umorzenie postępowania. Nie zgodził się także na przekazanie tej sprawy do SN.