Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Nowy prezes "Ad Vocem": Do oceny działań szefów prokuratury przyda się Kodeks karny

- Nie przypominam sobie, żeby prezes Rady Ministrów kiedykolwiek wcześniej odczytywał na forum sejmowym materiały ze śledztwa. Wydaje się, że przeważyły racje natury politycznej – mówi w rozmowie z "Gazetą Polską" prokurator Paweł Wilkoszewski, nowy prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów „Ad Vocem”. Czy działania obecnego kierownictwa prokuratury powinny być ocenione pod kątem odpowiedzialności karnej? – Są zbierane wszelkie informacje o bezprawnych czynach – zapewnia.

Jak Pan ocenia obecny stan prokuratury?

Wprawdzie od 30 września ubiegłego roku jestem nadal zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych i nie mam bezpośredniego wglądu w to, co się dzieje w prokuraturze, ale oczywiście pewne informacje do mnie docierają, właściwie codziennie rozmawiam z prokuratorami. Analiza tych informacji prowadzi do niezbyt pozytywnych wniosków i ocen co do stanu prokuratury. Od 2024 roku obniżył się poziom prowadzenia postępowań. Odnoszę zresztą wrażenie – i nie tylko ja – że prokuratorzy w ostatnim czasie starają się zabezpieczać przed konsekwencjami poleceń wydawanych przez kierownictwo prokuratury. Kierownictwo, które jest kwestionowane w orzeczeniach Sądu Najwyższego, Trybunału Stanu czy też wcześniej w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku.

Przez minione trzy lata takich orzeczeń Sądu Najwyższego zapadło całkiem sporo, mimo to niewiele się zmieniło. Te same osoby kierują prokuraturą, a ich główny, właściwie jedyny argument: „to nie wyrok”, „to nie sąd”. 

Mam wrażenie, że niektórzy z tego bezprawnie powołanego na funkcję kierownictwa doszli do ściany i nie pozostało im już nic więcej, tylko jak mantrę powtarzać, że to nie jest sąd, kwestionować wszelkie orzeczenia, które są dla nich niekorzystne. Prokuratorzy to jednak widzą, pozwalają sobie na refleksję, co będzie z nimi, kiedy jednak okaże się, że to jest sąd, wbrew gołosłownym twierdzeniom kierownictwa prokuratury.

Równocześnie kierowane są przez prokuraturę rozmaite pisma i wnioski do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, gdy np. sędzia złamie prawo. Albo gdy szykanowane są osoby krytykujące działania w wymiarze sprawiedliwości. Wtedy nagle „niesąd” okazuje się sądem?

Dokładnie tak jest. Trzeba tu chociażby wspomnieć, że orzeczenia dotyczące uchylenia immunitetu sędziów czy prokuratorów zatrzymanych na gorącym uczynku w chwili popełnienia czynu zabronionego są jak najbardziej akceptowane. Można więc mówić o pewnej schizofrenii, że jedne orzeczenia nie są akceptowane, a drugie są egzekwowane. To niewątpliwie szkodliwe. 

Tego typu zachowania kwalifikują się na przyszłą analizę pod kątem odpowiedzialności karnej, nie tylko dyscyplinarnej?

Oczywiście. Jest prowadzone Archiwum „Przeciw Bezprawiu” im. mec. Władysława Siły-Nowickiego, w którym są zbierane wszelkie informacje o bezprawnych czynach. Na pewno w przyszłości będą one wykorzystane. Możemy mówić nie tylko o odpowiedzialności dyscyplinarnej, lecz także karnej, przede wszystkim chodzi o art. 231 Kodeksu karnego [nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego – przyp. red.]. Często też przez osoby nieuprawnione podejmowane są różnego rodzaju decyzje natury finansowej. Tutaj już możemy mówić o kwalifikowanej formie tego przestępstwa, czyli art. 231 par. 2 Kodeksu karnego, a więc chodzi o czyn dokonany w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej.

Prokuratura jest wykorzystywana do walki politycznej? 

Nie pokuszę się o jakieś zdecydowane oceny, ale fakty wskazują na to, że jedna strona polskiej polityki jest traktowana przez palce, natomiast wobec drugiej wyciągane są wszelkie konsekwencje natury prawnokarnej. W tym kontekście dochodzi już do absurdów tego typu, że sprawy, w których ściga się polityków opozycji, dotyczące znieważenia funkcjonariuszy publicznych, są prowadzone na poziomie prokuratury regionalnej, która jest powołana do tego, żeby ścigać przede wszystkim przestępstwa finansowo-skarbowe i przestępstwa gospodarcze, gdy w grę wchodzą kwoty strat w wysokości co najmniej kilku milionów złotych.

Co Pan pomyślał, jak usłyszał premiera odczytującego w Sejmie fragmenty protokołu przesłuchania, będącego częścią materiału dowodowego z toczącego się właśnie śledztwa? 

W pierwszej chwili zastanowiłem się, czy prezes Rady Ministrów miał uprawnienie do odczytywania tego rodzaju protokołu, do dzielenia się publicznie informacjami z postępowania przygotowawczego, które co do zasady ma charakter niejawny. No i od razu pomyślałem, czy to przypadkiem nie wyczerpuje znamion przestępstwa z art. 241 Kodeksu karnego.

Ale nawet jeśli założymy, że minister Waldemar Żurek dał premierowi wszelkie niezbędne zgody, to śledztwo w sprawie Zondacrypto jest na początkowym etapie, zatrzymywane są kolejne osoby, pojawiają się nowe wątki. Czy właśnie ta sytuacja nie jest potwierdzeniem tezy o wykorzystywaniu prokuratury do celów politycznych?

Nie przypominam sobie, żeby prezes Rady Ministrów kiedykolwiek wcześniej odczytywał na forum sejmowym materiały ze śledztwa, protokoły przesłuchania – wszystko jedno, czy świadka, czy podejrzanego. Wydaje się, że przeważyły racje natury politycznej. Taki pogląd może być podzielony nie tylko przez prokuratorów, ale po prostu przez obywateli. 

Były przypadki, kiedy np. prokurator generalny lub jego zastępcy dzielili się publicznie swoją wiedzą o jakimś postępowaniu, ale takie materiały były prezentowane w określonej całości, a nie we fragmencie pasującym dzielącemu się tą informacją.

Wspomniał Pan, że jest od roku zawieszony w czynnościach. Lista osób, które dotknęły podobne represje, jest bardzo długa. Co jednak szczególnie bulwersuje, dyscyplinarki są wszczynane wobec sędziów i prokuratorów jedynie za wygłoszoną opinię, komentarz, własne zdanie. Nie wolno obecnie krytykować kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratury? 

Władze prokuratury, mam na myśli tę część, która jest odpowiedzialna za pion dyscyplinarny, czyli rzeczników dyscyplinarnych, jak i Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym, stwarzają wrażenie, że pewne rzeczy są tabu. O pewnych rzeczach mówić nie można.

Dla części prokuratorów takie zabiegi są absurdalne. Absurdalne o tyle, że ci prokuratorzy zabierają głos zgodnie z orzeczeniami Sądu Najwyższego czy Trybunału Konstytucyjnego. A grupa zawieszonych prokuratorów, wobec których są stosowane represje, może nie jest duża, ale znacząca pod względem funkcji, które pełnią. Elżbieta Pieniążek to legalny prokurator regionalny w Białymstoku. Michał Ostrowski – zastępca prokuratora generalnego. Aktualnie zawieszony jest zastępca prokuratora generalnego ds. wojskowych Tomasz Janeczek. 

Wiadomo, że to wszystko ma wywrzeć na prokuratorach jakiś efekt mrożący, ale wydaje się, że z biegiem czasu to działanie będzie coraz mniej skuteczne.

Równocześnie prokurator Ewa Wrzosek regularnie publikuje komentarze o ewidentnie politycznym charakterze. Nie tylko nie ponosi konsekwencji, ale została radcą generalnym w resorcie sprawiedliwości i kierownikiem zespołu śledczego. Irytuje prokuratorów taka podwójna miara? 

Zdecydowanie coś takiego irytuje. Nie tylko w gronie stowarzyszenia „Ad Vocem”, lecz także prokuratorów, których nazwałbym neutralnymi, którzy są ponad wszelkimi podziałami w środowisku prokuratorskim. Pani prokurator Ewa Wrzosek nie cieszy się dużą popularnością wedle informacji, które do mnie docierają.

Jest Pan zaskoczony tak dużą grupą prokuratorów milczących, niereagujących na to, co się dzieje?

Jako prokurator – trochę jestem, bo mamy stać na straży praworządności bez względu na uwarunkowania społeczne. Natomiast z perspektywy przeciętnego zjadacza chleba – już tak zaskoczony nie jestem. Rzeczywiście największa grupa w prokuraturze to grono osób, które nie chciałyby się wychylać, mających obawy wywołane przez postępowania dyscyplinarne, o których rozmawialiśmy, będących w różnych sytuacjach rodzinnych. Wychodzą oni z poniekąd słusznego założenia, że prokurator ma służyć społeczeństwu, a nie bawić się w „wojny na górze”. Przy czym dostrzegam trend, że coraz mniej się boją.

Natomiast niewątpliwie pewnym rozczarowaniem jest brak wśród większości prokuratorów głębszej refleksji, czy to, co nakazuje mu jego kierownictwo, jest legalne, oraz czy to kierownictwo zostało powołane zgodnie z obowiązującym prawem.

Był Pan naczelnikiem Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, którego działania obecnie wywołują chyba najwięcej emocji. W założeniu powinien ścigać sędziów i prokuratorów łamiących prawo, ale chyba dostał „nowe zadania”?

Ewidentnie widoczny jest nowy wektor tych zadań. WSW w praktyce służy dziś do tego, żeby ścigać niezależnych sędziów, niezależnych prokuratorów. Takich jak sędzia Piotr Schab. Wygląda na to – a nie obserwuję pracy WSW ze środka, bo nie mam dostępu do informacji ze śledztw, ale publicznie widać efekty tych prac – że obecnie WSW jest właśnie do tego, żeby zwalczać tych sędziów i prokuratorów, którzy są solą w oku obecnej władzy. Nie tylko prokuratury, lecz także politycznej.    

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska