Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rumuńscy grzybiarze budzą niepokój w suchedniowskich lasach. Wywożą grzyby na handel za granicę?

Podobnie jak kilka lat temu tak obecnie w Lasach Suchedniowskich w województwie świętokrzyskim pojawili się… grzybiarze z Rumunii. Ich liczebność jest szacowana na 50–80 osób. Są dobrze zorganizowani. Mają własne samochody chłodnie, a także transportowe busy. Śpią w autach w lesie, a później całymi dniami tną. Miejscowi skarżą się również, że grupa potrafi ukraść koszyk innemu grzybiarzowi.

Grzyby w Lasach Suchedniowskich pojawiły się dwa tygodnie temu. – Rzeczywiście był duży wysyp. Każdy, kto wybrał się do lasu, w krótkim czasie mógł nazbierać całe kosze grzybów. Głównie prawdziwków – mówi nam Piotr Dyrka, zastępca nadleśniczego z Nadleśnictwa Suchedniów. Jak się okazało, za wysypem pojawiła się fala nietypowych grzybiarzy. 

W województwie świętokrzyskim pojawiło się ok. 50–80 Rumunów, którzy koszą runo leśne i zbierają wszystkie grzyby. Informację potwierdzają leśnicy.

– Rzeczywiście pojawili się w naszej okolicy rumuńscy grzybiarze. Jest z nimi trochę problemów, bo nie respektują przepisów i wjeżdżają do lasów samochodami. Przeganiamy ich i karzemy mandatami. Nic więcej jednak nie możemy zrobić – mówi nam Piotr Dyrka. 

Wytrawni zbieracze

Jak się okazuje, grzybiarze z Rumunii są dobrze zorganizowani. Do dyspozycji mają samochód chłodnię. Sami śpią w autach osobowych i busach. Rzeczywiście w zbieraniu są też bardzo skuteczni. Zjawisko nie jest nowe. Podobna fala rumuńskich grzybiarzy pojawiła się w świętokrzyskim już kilka lat temu. Co się kryje za tym procederem? Najprawdopodobniej zebrane grzyby trafiają na rynek niemiecki. Za naszą zachodnią granicą zbieranie runa leśnego jest poddane surowym obostrzeniom. 

Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody (Bundesnaturschutzgesetz) grzyby leśne wolno zbierać tylko w niewielkich ilościach na własny użytek. Orientacyjnie jest to 1–2 kg na osobę dziennie, w zależności od landu i decyzji urzędu. Dodatkowo gatunki najbardziej cenione przez konsumentów jak borowik szlachetny i kurka są dodatkowo chronione. Za łamanie przepisów grożą bardzo surowe kary. Tak skonstruowane prawo ma wpływ, w sposób oczywisty, na ceny. 

Według danych z portali niemieckich kurki kosztują tam od 10 do 20 euro. Prawdziwki osiągają cenę od 32 do 75 euro za kilogram. Dlatego też opłacalnym biznesem jest eksport grzybów z Europy Wschodniej do Niemiec. Biorąc pod uwagę, że przeciętny grzybiarz podczas wysypu jest w stanie zebrać kilkanaście kilogramów grzybów, to mówimy już o sporych pieniądzach. – Rumuńscy grzybiarze zbierają wszystkie grzyby jadalne. Niespecjalnie przejmując się jakością. To by sugerowało, że chodzi o skalę przemysłową – mówi nam nadleśniczy Dyrka. Leśnicy jednak nie badali, co się dzieje ze zbiorami. 

Gdzie są służby?

Grzybiarze z Rumunii zwykle nie znają żadnego języka obcego. Tylko z niektórymi można się porozumieć po angielsku. Najprawdopodobniej to ta sama grupa, która w zeszłym roku stacjonowała w Dukli pod Krosnem. – Sytuacja pokazuje tylko, że nasze polskie lasy są otwarte i nie trzeba nawet tworzyć lasów społecznych, aby przyjeżdżały do niego grupy rumuńskich grzybiarzy – mówi nam Paweł Sałek, poseł PiS. Jak dodaje, dziwi się, że sprawa nie zainteresowała natychmiast służb. – Z informacji, które do mnie dotarły, wynika, że początkowo funkcjonariusze nie reagowali na działania obywateli. Dodatkowo z tego, co wiem, w nowo utworzonym rezerwacie Lasy Suchedniowskie palone były ogniska. Można by więc zapytać, gdzie jest regionalna dyrekcja ochrony środowiska, która utworzyła ten rezerwat – zastanawia się Paweł Sałek. 

Ponoć rumuńscy grzybiarze nie przyjechali jednak w najlepszym momencie. Przez ostatnie dwa tygodnie w okolicy nie padało i wysyp powoli się kończy. Wśród miejscowych pojawiły się też informacje, że grupa potrafi kraść koszyki z grzybami i przepędzać konkurencję. Te informacje jednak są niepotwierdzone przez służby, które nie przyłapały nikogo na gorącym uczynku. 

100 tys. ton grzybów

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 r. w naszym kraju skupiono 4 tys. ton grzybów. Wartość tego skupu wyniosła niemal 69 mln zł. Wychodziłoby, że średnio skupy w Polsce płacą ok. 18 zł za kilogram leśnych grzybów (bez podziału na gatunki). Co ciekawe, z oficjalnych statystyk wynika, że Polska więcej importuje grzybów borowikowatych, niż ich eksportuje. Podobnie jest z kurkami – według statystyk GUS wwóz do Polski dwukrotnie przekracza nasz eksport. 

W naszym kraju jednak rynek ten nie jest zupełnie uregulowany. Polacy mają swobodny dostęp do lasu, a zbieranie grzybów jest uznawane za sport narodowy. Szacuje się, że w ciągu roku zbieramy około 100 tys. ton. Leśnicy oceniają ich wartość na 700 mln zł. Tak naprawdę jednak to tylko szacunki, bo nikt nie prowadzi statystyki. Wiadomo jednak, że w Polsce jest 47 gatunków grzybów handlowych, które mogą trafić do sprzedaży i spożycia.
 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska