Jak już dzisiaj informowaliśmy, tydzień temu w sądzie w Giżycku wydane zostało kuriozalne orzeczenie, które za "nieistniejący" uznało prawomocny wyrok rozwodowy.
"Sędzia z Sądu Rejonowego w Giżycku, który oddalił wniosek o podział majątku wspólnego, uznał, że orzeczenie o rozwodzie jest nieistniejące, więc nie ustała przesłanka istnienia majątku wspólnego” - podaje prawo.pl. Jak czytamy, „(sędzia) uzasadnił, że wyrok jest nieistniejący, bo w składzie, który orzekał, zasiadał sędzia, który uczestniczył w procedurze nominacyjnej przed KRS ukształtowaną na mocy noweli z grudnia 2017 r.”.
Potwierdziliśmy te informacje w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Chodziło o postępowanie przed Sądem Rejonowym w Giżycku; postanowieniem z 12 stycznia 2026 r. oddalił wniosek o podział majątku wspólnego.
"Postanowienie nie jest prawomocne i stronom przysługuje prawo do jego zaskarżenia" - przekazał sędzia Adam Barczak, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie
Jak się dowiedzieliśmy, sędzią referentem była sędzia Joanna Bieńkowska - Kolarz, delegowana do SR w Giżycku.
"Z kolei orzeczenie rozwodowe, tj. wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie w sprawie Sygn. akt VI C 838/23 został wydany w dniu 25 marca 2024 r. i sędzią referentem była sędzia Lidia Merska" - dodał.
"W treści samego postanowienia nie ma wskazanych przyczyn jego wydania, dopiero po sporządzeniu uzasadnienia na wniosek stron będzie można stanowisko sądu szerzej poznać. Aktualnie takiego uzasadnienia jeszcze nie sporządzono, natomiast zasadnicze podstawy rozstrzygnięcia wynikają z treści protokołu rozprawy, gdzie sąd wyraził stanowisko, że wyrok (rozwodowy) wydany przez sędziego uczestniczącego w procedurze powołania na stanowisko sędziego Sądu Okręgowego w Olsztynie, przy udziale wadliwie powołanej Krajowej Rady Sądownictwa nie istnieje"
- czytamy w odpowiedzi na pytania Niezalezna.pl.
Skontaktowaliśmy się telefonicznie z s. Barczakiem, aby zapytać o skutki takiego orzeczenia.
Istnieje prawomocny wyrok rozwodowy, czy nie – skoro sąd w Giżycku uznał go za „nieistniejący”?
Sąd, który teraz miał dokonać podziału majątku, nie stwierdził, że oni nie są rozwiedzeni. Sąd uważa, że na skutek wadliwości wyroku rozwodowego nie ma w tej chwili podstaw do tego, żeby dokonać podziału majątku wspólnego. Zajął stanowisko, że nie jest upoważniony do tego, żeby dokonać tego podziału, ponieważ nie ma ustania wspólności majątkowej wynikającej z wyroku rozwodowego.
Czyli de facto zakwestionował wyrok rozwodowy, chociaż o wyroku rozwodowym się nie wypowiadał?
Tak w istocie jest. Można by sprecyzować to w ten sposób: zakwestionował skutki wypływające z wyroku rozwodowego.
To jeszcze raz zapytam: ci państwo są rozwiedzeni czy nie są? W rozumieniu postanowienia tego sądu.
To dobre pytanie, natomiast nie potrafię dość na nie odpowiedzieć.