Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Rosja – państwo permanentnej wojny. Piotr Grochmalski o kremlowskich strategiach

Gdy Polska pod rządami koalicji 13 grudnia przekształca się w mafijny, skorumpowany reżim zmierzający w stronę autorytarnego systemu, w którym wola Tuska coraz częściej jest ponad prawem, Rosja przekształca się w państwo permanentnej wojny. Dla rosyjskich struktur siłowych i analityków od bezpieczeństwa ukraiński konflikt nie stanowi już operacji ograniczonej ani regionalnego kryzysu. W ich języku jest to etap szerszej konfrontacji z Zachodem, określanej jako „nowa wojna światowa”, „wojna cywilizacyjna” lub „wojna o nowy porządek świata” - pisze Piotr Grochmalski w "Gazecie Polskiej".

Szczególnie wyraźnie widać to w tekstach Dmitrija Trenina – jednego z najważniejszych kremlowskich analityków strategicznych. Ten szef Rosyjskiej Rady ds. Międzynarodowych, a równocześnie dyrektor Instytutu Światowej Gospodarki Wojskowej i Strategii w Wyższej Szkole Ekonomicznej Narodowego Uniwersytetu Badawczego uchodził kiedyś za czołowego prozachodniego liberała wśród rosyjskich elit. Dziś jest w pełni oddany służbie Kremlowi.

Elementy rosyjskiej mobilizacji strategicznej

W czołowym geopolitycznym piśmie putinowskiego reżimu „Rossija w globalnoj politikie” opublikował w maju artykuł pt. „Wygląd i charakter wojen w nowej erze”. Nie opisuje w nim jednak przyszłości, lecz totalną konfrontację, która jego zdaniem już trwa, a jej obszar obejmuje Polskę. Stwierdza wprost: „Ta wojna już trwa. Toczy się otwarcie w Europie Wschodniej”. W innym miejscu dodaje, że obecna epoka stanowi „funkcjonalny odpowiednik wojny światowej”. Tego rodzaju sformułowania nie są publicystyką. Stanowią element rosyjskiej mobilizacji strategicznej. Jeżeli wojna światowa już trwa, to każde państwo wspierające Ukrainę staje się uczestnikiem konfliktu, a więc egzystencjalnym wrogiem Moskwy. Dlatego Kreml sięga po nowe instrumenty, aby gruntownie rozbijać i na nowo tworzyć linie zagrożeń.

Tym razem Putin postanowił stworzyć radykalną alternatywę wobec Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, która odbywa się od 1963 roku i która jest największym takim przedsięwzięciem na świecie. To na tym forum w lutym 2007 roku Putin otwarcie zaatakował Zachód i USA. Wówczas broniła go kanclerz Merkel, twierdząc, że jest to jedynie nic nieznaczący wybryk. Po 19 latach od tamtego wydarzenia Moskwa postanowiła uderzyć totalnie, organizując pod Moskwą pod koniec maja 2026 roku pierwsze Międzynarodowe Forum Bezpieczeństwa. Patronat nad tym wydarzeniem objęła Rada Bezpieczeństwa FR, której sekretarzem generalnym jest Siergiej Szojgu. Po tym, jak w maju 2024 roku Putin zdjął go z kierowania resortem obrony, nie odsunął go w cień, lecz dał mu do ręki ważny instrument. Wcześniej, przez 16 lat, funkcję tę pełnił Nikołaj Patruszew, były generał KGB. Jego klan rodzinny pod względem liczby osób umocowanych w strukturach władzy jest drugi po putinowskim. A jednak musiał zrobić miejsce dla Szojgu. To na Kremlu pojawiła się koncepcja zbudowania antyzachodniej alternatywy dla monachijskiej konferencji. Od samego początku podmoskiewskie Międzynarodowe Forum Bezpieczeństwa stało się przede wszystkim demonstracją sposobu, w jaki współczesna Rosja rozumie bezpieczeństwo, władzę i wpływy. W tym sensie wydarzenie to należy analizować nie jako odrębne forum dyskusyjne, lecz jako element rosyjskiej strategii oddziaływania politycznego, wywiadowczego i informacyjnego. Jak pisze pułkownik rezerwy kontrwywiadu Adam Jawor:

„Międzynarodowe Forum Bezpieczeństwa 2026 było wydarzeniem hybrydowym. Formalnie – konferencją o bezpieczeństwie. Politycznie – próbą stworzenia rosyjskiej alternatywy dla zachodnich forów strategicznych. Propagandowo – pokazem rzekomego końca izolacji Rosji”. 

„Biją bębny wojny”

Rosja po agresji na Ukrainę utraciła ogromną część swojej pozycji w zachodnich formatach dialogu strategicznego. Moskwa została politycznie zmarginalizowana w wielu instytucjach, a jej przedstawiciele przestali być traktowani jako partnerzy do dyskusji, a zaczęli być postrzegani jako reprezentanci państwa agresora. Odpowiedzią Kremla stała się budowa alternatywnej architektury bezpieczeństwa. Adam Jawor trafnie zauważa, że Rosja próbuje organizować własne „anty-Monachium” – wydarzenie, które nie tyle zastępuje zachodnie fora, ile ma podważać ich znaczenie. Kluczowe znaczenie miała sama liczba uczestników. Rosyjska propaganda eksponowała obecność delegacji z ponad 120 państw. Nie chodziło jednak wyłącznie o dyplomację.

Jak podkreśla Adam Jawor: „Rosja nie potrzebuje pełnej lojalności wszystkich uczestników. Wystarczy jej zdjęcie, lista państw, liczba delegacji i możliwość pokazania własnej opinii publicznej, że świat przyjechał do Moskwy”. W ten sposób liczba uczestników staje się substytutem legitymizacji.

Szczególnie niepokojący jest fakt, że forum stało się miejscem spotkania aparatów bezpieczeństwa wielu państw z rosyjskimi służbami, resortami siłowymi i przedstawicielami przemysłu zbrojeniowego. Rosja oferuje bowiem nie tylko narrację polityczną, lecz także technologie nadzoru, współpracę wywiadowczą, szkolenia i narzędzia bezpieczeństwa. To model bezpieczeństwa autorytarnego, oparty na kontroli, aparacie przymusu i ograniczaniu wpływów społeczeństwa obywatelskiego.

Wystąpienia najważniejszych przedstawicieli rosyjskiego państwa siłowego tworzyły niezwykle spójny obraz zagrożeń. Siergiej Szojgu przedstawiał Zachód jako źródło globalnej destabilizacji, NATO jako agresora, a Unię Europejską jako blok wojskowy przygotowujący się do wojny. Siergiej Naryszkin, który od 2016 roku kieruje Służbą Wywiadu Zagranicznego FR, mówił o Europie jako kontynencie, na którym „biją bębny wojny”, a Wielką Brytanię określał mianem inspiratora antyrosyjskiej polityki. Zaś Aleksandr Bortnikow, który w 2008 roku zastąpił Patruszewa jako szefa FSB, ostrzegał przed organizacjami pozarządowymi, zachodnimi technologiami i działalnością służb państw NATO na terytorium byłego Związku Sowieckiego. Adam Jawor zauważa, że te wystąpienia „układały się w spójny przekaz”, w którym „Zachód jest agresorem, Ukraina narzędziem, NATO zagrożeniem, organizacje pozarządowe instrumentem penetracji, technologie zachodnie ryzykiem strategicznym, a Rosja przedstawia się jako obrońca suwerenności i stabilności”. Ta konstrukcja ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia rosyjskiej polityki. Rosja od lat wykorzystuje pojęcie niepodzielnego bezpieczeństwa, argumentując, że bezpieczeństwo jednego państwa nie może być budowane kosztem bezpieczeństwa innego. W praktyce oznacza to jednak żądanie uznania rosyjskiej strefy wpływów oraz prawa Moskwy do ograniczania suwerenności państw sąsiednich.

Sygnał ostrzegawczy

Putinowskie Międzynarodowe Forum Bezpieczeństwa było przedsięwzięciem totalnym, w którego organizację został zaangażowany ogromny aparat prezydenta, rządu, struktur siłowych, instytucji naukowych, analitycznych, przemysł zbrojeniowy i rosyjskie banki. W kreowanych matrycach językowych obowiązywał kanon radykalnie antyzachodni. Przy czym Rosja przedstawiana była jako jeden z kluczowych liderów tzw. globalnej większości.

Klasycznym przykładem tej formy narracji był panel zorganizowany przez ministerstwo obrony „Organizacja humanitarnego rozminowywania wyzwolonych terenów z udziałem organizacji społecznych” czy panel resortu spraw zagranicznych „Dezinformacja i manipulacja jako narzędzia wojny hybrydowej przeciwko globalnej większości w celu utrzymania hegemonii”. Niepokój budzi także niezwykle szerokie rozumienie bezpieczeństwa przez rosyjskie elity. Bezpieczeństwo oznacza już nie tylko obronę państwa. Obejmuje ochronę zdrowia, edukację, kulturę, technologie, internet, organizacje społeczne i media. Wszystkie te obszary mogą zostać uznane za pole walki zewnętrznej. W takiej logice niezależne organizacje stają się „agentami wpływu”, wymiana akademicka – instrumentem infiltracji, a technologie zachodnie – narzędziem dominacji.

Rosja jednocześnie rozwija instrumenty wojny hybrydowej. Jak podkreśla Adam Jawor, „Kreml wykorzystuje korupcję jako narzędzie oddziaływania zewnętrznego, budując sieci wpływu w Europie i poza nią”. Zdolność do oddziaływania nie opiera się wyłącznie na sile militarnej, lecz także na finansach, wpływach politycznych, działaniach informacyjnych i działalności wywiadowczej. Właśnie dlatego Międzynarodowe Forum Bezpieczeństwa należy traktować jako sygnał ostrzegawczy. Nie jest ono dowodem pełnego sukcesu rosyjskiej dyplomacji. Nie oznacza końca izolacji Moskwy.

Pokazuje jednak, że Federacja Rosyjska zachowała zdolność budowania sieci kontaktów, organizowania alternatywnych formatów i łączenia dyplomacji, wywiadu, przemysłu zbrojeniowego, propagandy i ideologii w jeden instrument oddziaływania. Adam Jawor zauważa, że Rosja nie próbuje wrócić do dawnego porządku bezpieczeństwa, lecz buduje własny. „Nie może wrócić do Monachium jako pełnoprawny gracz, więc organizuje własne anty-Monachium”. Ta alternatywna architektura nie opiera się na zaufaniu, przejrzystości czy prawie międzynarodowym. Jej fundamentem są wpływy, zależności, współpraca służb, eksport technologii bezpieczeństwa i wspólna narracja antyzachodnia. Dlatego Forum Bezpieczeństwa 2026 należy postrzegać nie jako konferencję, lecz jako model działania współczesnej Rosji. Państwa, które uczestniczą w takich wydarzeniach, nie muszą akceptować rosyjskiej agresji na Ukrainę. Jednak każda taka platforma wzmacnia zdolność Kremla do budowy wpływów poza światem zachodnim.

Rosja nie potrzebuje powszechnego poparcia. Wystarczy jej możliwość tworzenia przestrzeni, w których jej język bezpieczeństwa, jej definicja zagrożeń i jej narracja o świecie stają się jedną z dostępnych alternatyw.

Wojna z NATO i Polską w rosyjskiej wyobraźni strategicznej. 

Bo Rosja coraz bardziej intensywnie przygotowuje się do wojny z NATO. Wspomniany na początku artykuł Dmitrija Trenina pokazuje, że elity strategiczne FR uznają, iż ta wojna już się toczy. W rosyjskim języku strategicznym nie istnieje dziś pojęcie pokoju w klasycznym znaczeniu. Wojna i pokój współistnieją jednocześnie. Trenin stwierdza wręcz, że „wojna i pokój współistnieją w tym samym miejscu i czasie”. Oznacza to, że państwa NATO mogą formalnie pozostawać poza konfliktem, a jednocześnie być traktowane jako jego uczestnicy. Sankcje są wojną ekonomiczną. Wsparcie wojskowe jest udziałem w działaniach bojowych. Informacja staje się bronią. Cyberprzestrzeń staje się frontem. To właśnie ten sposób myślenia był widoczny podczas rosyjskiego Forum Bezpieczeństwa. Adam Jawor zwracał uwagę, że rosyjskie wystąpienia tworzyły jednolity obraz Zachodu jako agresora i Rosji jako oblężonej twierdzy. NATO przedstawiano jako narzędzie destabilizacji, organizacje pozarządowe jako agenturę, a technologie zachodnie jako instrument penetracji. Trenin rozwija ten sam schemat, twierdząc, że „najpoważniejszą perspektywą jest starcie militarne z państwami NATO”.

Szczególnie niepokojące jest to, że rosyjscy analitycy nie traktują już wojny z NATO jako scenariusza abstrakcyjnego. Trenin pisze otwarcie, że konflikt taki „mógłby nastąpić na Ukrainie, w regionie bałtyckim lub w Arktyce”. Jeszcze bardziej alarmujący jest katalog potencjalnych przeciwników Rosji, który Trenin wymienia z niezwykłą otwartością. Pisze on, że przeciwnikami Rosji mogą być „Niemcy, Polska, Anglia, kraje bałtyckie i skandynawskie, Finlandia, a być może Rumunia”. Polska została więc umieszczona w rosyjskiej analizie strategicznej nie jako państwo sąsiednie, lecz jako potencjalny uczestnik przyszłej wojny. Rosyjski żargon strategiczny jest przy tym niezwykle charakterystyczny. Nie mówi się o obronie przed NATO, lecz o „zadaniu strategicznej klęski Rosji”. Nie mówi się o wsparciu Ukrainy, lecz o „wojnie zastępczej Zachodu”. Nie używa się pojęcia pomocy wojskowej, lecz „prowadzenia wojny cudzymi rękami”. Tego rodzaju terminologia pełni funkcję polityczną. Umożliwia rozszerzanie definicji przeciwnika. W praktyce oznacza to, że infrastruktura państw NATO może zostać uznana za element działań wojennych.

Trenin opisuje konflikt ukraiński jako wojnę infrastrukturalną. Jego zdaniem głównymi celami stają się energetyka, transport, logistyka, centra danych, systemy dowodzenia i infrastruktura krytyczna. Pisze, że „głównym celem armii rosyjskiej jest nie tyle przejmowanie terytorium, co zmuszenie wroga do załamania poprzez zniszczenie infrastruktury”. Z perspektywy Polski brzmi to niezwykle niebezpiecznie. Polska jest bowiem państwem logistycznym NATO. Przez jej terytorium przebiegają szlaki transportowe, linie kolejowe, infrastruktura energetyczna i centra przeładunkowe wykorzystywane do wsparcia Ukrainy. W rosyjskiej logice strategicznej mogą one zostać uznane za element teatru działań wojennych. Trenin wyraźnie rozszerza pojęcie pola walki. Pisze, że „rzeczywiste granice teatru działań wojennych nie istnieją”. Wojna nie kończy się na froncie. Obejmuje zaplecze, gospodarkę, cyberprzestrzeń, logistykę, infrastrukturę i społeczeństwo. W tym samym duchu rosyjskie służby podczas forum bezpieczeństwa mówiły o walce z organizacjami pozarządowymi, mediami i technologiami zachodnimi.

Rosyjski analityk poświęca wiele miejsca także problemowi broni jądrowej. Jego diagnoza jest jednoznaczna: odstraszanie nuklearne słabnie. Pisze, że „użycie broni jądrowej staje się coraz bardziej prawdopodobne”, a „ograniczona wojna jądrowa zaczyna wyglądać na realną opcję”. Tego rodzaju wypowiedzi należy traktować nie jako prognozę, lecz jako element rosyjskiej presji strategicznej. Szczególnie wymowny jest fragment dotyczący państw europejskich. Trenin oskarża je o „niebezpieczne prowokacje przeciwko Rosji”, wymieniając także Polskę. Twierdzi, że europejskie elity utraciły poczucie odpowiedzialności za własne społeczeństwa. W rosyjskim języku oznacza to, że Moskwa może uznawać działania odstraszające NATO za działania ofensywne.

Rosja na permanentnej wojnie

Podobnie jak Trenin myśli zdecydowana część rosyjskich analityków z otoczenia Kremla. Ale równie niepokojące są wnioski Sevy Gunitskiego i Jeremy’ego Morrisa. Autorzy w opublikowanej 3 czerwca 2026 roku analizie na łamach „Foreign Affairs” odrzucają popularne na Zachodzie przekonanie, że wystarczy decyzja Władimira Putina, aby konflikt dobiegł końca. Ich diagnoza jest znacznie bardziej niepokojąca: „wojna stworzyła samowystarczalny porządek instytucjonalny i gospodarczy, który ogranicza nawet Putina”. Oznacza to, że konflikt przestał być jedynie projektem politycznym Kremla, a stał się mechanizmem napędzającym państwo rosyjskie. Z polskiej perspektywy jest to kwestia fundamentalna. Jeżeli wojna stała się elementem funkcjonowania rosyjskiej gospodarki, administracji i systemu społecznego, to presja militarna na Zachód nie będzie zjawiskiem przejściowym. Autorzy piszą wprost, że „Kreml uczynił wojnę centralną zasadą organizującą życie społeczne i gospodarcze”, a rosyjska gospodarka i społeczeństwo zostały „zreorganizowane wokół wojny”. W praktyce oznacza to, że Rosja nie posiada dziś prostej ścieżki powrotu do normalności.

Według autorów „zaprzestanie walk teraz oznaczałoby kryzys gospodarczy, wstrząsy społeczne i rozliczenie polityczne, na które reżim nie jest gotowy”.

Autorzy dochodzą do wniosku, że Moskwa „wpadła w pułapkę wojenną, której nikt nie zaplanował i której nie da się łatwo rozbroić”. Oznacza to, że nawet w przypadku zawieszenia broni lub częściowego porozumienia Rosja może pozostawać państwem zmobilizowanym, utrzymującym wysoki poziom wydatków wojskowych i potrzebującym zewnętrznego przeciwnika do podtrzymania wewnętrznej stabilności. Wojna przestała być wyłącznie przedsięwzięciem militarnym. Rosyjska gospodarka została głęboko uzależniona od sektora zbrojeniowego. „Wydatki na obronę i bezpieczeństwo stanowią obecnie około 40% wszystkich wydatków federalnych”, a liczba przedsiębiorstw związanych z przemysłem wojennym wzrosła trzykrotnie od początku inwazji. Dla Polski oznacza to, że nawet po zakończeniu działań na Ukrainie Rosja może utrzymywać wysoki potencjał wojskowy, ponieważ jego gwałtowne ograniczenie mogłoby zagrozić stabilności państwa. Szczególne znaczenie ma również problem setek tysięcy weteranów. Autorzy szacują, że z wojny powróci około 700 tys. żołnierzy, których Putin określa mianem „nowej elity”. Jednak ta grupa może stać się również źródłem napięć. „Każde porozumienie pokojowe, którego nie można przedstawić jako zwycięstwa, grozi ich alienacją”.

Z punktu widzenia Polski oznacza to, że rosyjskie władze będą miały silną motywację do przedstawiania wojny jako sukcesu, a tym samym do podtrzymywania konfrontacyjnej polityki wobec Zachodu. A więc Rosja może nie być zainteresowana pokojem nawet wtedy, gdy działania wojenne staną się dla niej kosztowne. Jak piszą autorzy, Putin „nie może dokonać demobilizacji bez wywołania ogromnego kryzysu”, „nie może obniżyć wydatków na obronę”, a także „nie może porzucić narracji o walce o przetrwanie, nie podważając legitymacji, na której opiera się jego władza”. Państwo rosyjskie staje się więc zakładnikiem własnej militaryzacji. Problemem nie jest już wyłącznie Władimir Putin, lecz system, który sam stworzył. „Wojna mogła rozpocząć się decyzją jednego człowieka. Ale skończy się dopiero wtedy, gdy zmienią się podstawowe bodźce, które ją podtrzymują”. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski oznacza to, że zagrożenie ze strony Rosji należy postrzegać nie jako efekt politycznych decyzji jednego przywódcy, lecz jako konsekwencję głębokiej militaryzacji całego państwa.

Jeszcze bardziej zdecydowanie ostrzega przed Rosją Michael Kofman, analityk Carnegie Endowment for International Peace. Jego zdaniem Rosja stanowi długoterminowe zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy, a tym samym dla Polski. Według niego dalsza militaryzacja Rosji jest nieunikniona. Jak podkreśla: „odbudowa rosyjskiej armii po wojnie to nie kwestia »czy«, ale »kiedy«”. Według jego ocen Polska i NATO mają niewiele czasu na przygotowanie do czekającej nas konfrontacji. Według Kofmana odbudowa militarnego potencjału przez FR „prawdopodobnie zajmie od pięciu do siedmiu lat”, przy czym Rosja może być zdolna do prowadzenia bardziej ograniczonych działań militarnych przeciwko państwom NATO jeszcze wcześniej. Oznacza to, że Polska nie może traktować ewentualnego zakończenia wojny na Ukrainie jako końca zagrożenia.

Źródło: Gazeta Polska

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska