Raków Częstochowa - Wisła Kraków 0:0.
Żółta kartka - Wisła Kraków: Michal Frydrych, Dawid Abramowicz.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Mecz bez udziału publiczności.
Raków o czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo walczył bez swojego kapitana i podpory defensywy Tomasa Petraska, który nie mógł wystąpić z powodu kontuzji kolana. Z kolei trener gości po ostatniej porażce z Lechią Gdańsk (1:3) w wyjściowym składzie dokonał pięciu zmian. Zgodnie z zastrzeżeniem w umowie przeciwko swoim niedawnym kolegom nie wystąpił m.in. napastnik Felicio Brown Forbes.
Pierwsza połowa była wyrównana i otwarta, ale nie przełożyło się to na sytuacje bramkowe oraz gole. W grze gospodarzy brakowało płynności i błysku, czym imponowali w poprzednich spotkaniach. Przed przerwą poważnie bramce Wisły zagrozili w 7. minucie, kiedy po zagraniu Ivana Lopeza z bliskiej odległości w dobrej okazji spudłował Vladislavs Gutkovskis. Z kolei w 37. minucie dobrze spisującego się Mateusza Lisa do interwencji uderzeniem zza pola karnego zmusił Patryk Kun.
Pod drugą bramką Jakub Szumski musiał wykazać się przy strzale Jakuba Błaszczykowskiego z rzutu wolnego w 9. minucie. W pozostałych akcjach dobrze zorganizowanym podopiecznym Artura Skowronka brakowało jakości w ofensywie.
Gra Rakowa ożywiła się po zmianie stron. W 53. minucie blisko swojego kolejnego gola w ekstraklasie był Lopez, ale mocne uderzenie Hiszpana wylądowało na bocznej siatce.
Później częstochowianie co prawda umieścili dwukrotnie piłkę w bramce Wisły, lecz trafień obrońców Andrzeja Niewulisa i Kamila Piątkowskiego – z uwagi na faul i pozycję spaloną - nie uznał arbiter. W kolejnych akcjach znów spudłował zaś Gutkovskis, a Marcin Cebula trafił w słupek.
Wiślacy przetrwali napór lidera, a później mieli swoje okazje. W dobrej sytuacji skiksował jednak rezerwowy Fatos Beciraj, a uderzenie głową Michala Frydrycha po rzucie rożnym obronił Szumski.