O godz. 9 w gabinecie Prezydium Sejmu Maciej Berek podpisał dokumenty i bez złożonego legalnie ślubowania udał się do budynku Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej na miejsce udała się policja. Mundurowi siłowo usunęli stamtąd pokojowo protestujących.
Część zebranych została poturbowana. Do szpitala zabrano szefa warszawskiego Klubu Gazety Polskiej Adama Borowskiego, który uskarżał się na ból klatki piersiowej.
Mimo prób likwidacji miasteczka namiotowego - zostało ono utrzymane, a także wzmocnione protestującymi obywatelami z różnych części Polski. Na miejscu znaleźli się także politycy.
Członkowie Ruchu Obrony Granic podkreślili, że "nie ma żadnego cofania się i zostają pod Trybunałem Konstytucyjnym".
Dziś ROG poinformował o prowokacji, do jakiej miało dojść w środowy wieczór w miasteczku.
W dniu wczorajszym na terenie Miasteczka pod TK, wolontariusze ROG skutecznie ujęli prowokatora, który zakłócił transmisję programu telewizyjnego. Uzbrojona osoba z kaburą u boku weszła na scenę do prowadzących program. Nasi członkowie natychmiast obezwładnili intruza i przekazali bezpośrednio w ręce policji
- przekazano w mediach społecznościowych.
W dniu wczorajszym na terenie Miasteczka pod TK, wolontariusze ROG skutecznie ujęli prowokatora, który zakłócił transmisję programu telewizyjnego. Uzbrojona osoba z kaburą u boku weszła na scenę do prowadzących program. Nasi członkowie natychmiast obezwładnili intruza i przekazali bezpośrednio w ręce policji.
— Ruch Obrony Granic (@ROGranic) October 15, 2026