- Mój dom jest czteropokoleniowy. Moja 95-letnia mama pamięta te protesty do dzisiaj i do dzisiaj boi się otwierać drzwi. W tamtym czasie padały również groźby. Utopimy cię w gnojówce. Spalimy. Nie zgłaszałem tego nigdzie, bo wychodziłem z założenia, że jeżeli ktoś pod nazwiskiem pisze takie rzeczy, to zagrożenie jest minimalne
Stefan Krajewski od kilku dni nie wychodzi z roli ofiary. Ministra rolnictwa z równowagi wyprowadził protest 35-letniego Marcina Z. To znany działacz społeczny związany ze środowiskiem Grzegorza Brauna. W przeszłości wielokrotnie wylewał on gnojówkę przed domami polityków. Zorganizował też tego typu event przed KPRM. O tym, że będzie się chciał włączyć w organizowane protesty rolnicze, było wiadome. Z jego mediów społecznościowych wynika, że służby go monitorowały. Wieczorem podjechał on przed dom Stefana Krajewskiego, zadzwonił domofonem i wylał gnojówkę przy wjeździe. Wszystko nagrywał telefonem komórkowym. Po zawiadomieniu policji czekał na funkcjonariuszy. W ramach protestu puszczał również piosenkę Kazika, w której słowo „Miller” zmieniał na „Stefan” i „Tusk”. Wdawszy się w rozmowę z żoną ministra, powiedział, że to „wszystko może się źle skończyć”. Dopytywany wyjaśnił, że jak ktoś realizuje interesy niemieckie, to niech „wyp…dala” do Berlina.
Z tego wszystkiego postanowiono ulepić zarzuty dla Marcina Z. Prokuratura Rejonowa w Zambrowie postawiła zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP i wypowiadania gróźb karalnych – w tym wypadku chodzi o premiera, trzech ministrów (w tym również o ministra Krajewskiego) i prezydenta Warszawy. Groźby objęte zarzutami dotyczą również żony ministra rolnictwa. Podejrzanemu grozi do pięciu lat więzienia. Wszystko ma pokazowy charakter. Na stronach Komendy Powiatowej Policji w Zambrowie umieszczono filmik z zakutym w kajdanki Marcinem Z. Sąd w Łomży przychylił się do wniosku prokuratorów o zatrzymanie w areszcie na dwa miesiące.
- Motywy działania rolnika i kontekst protestu zasługują na uwzględnienie, a sam czyn miał charakter incydentalny i emocjonalny. Przykra jest zmiana podejścia władz i organów ścigania do protestów obywateli, które są utrudniane najpierw poprzez decyzje odmawiające zgody na przeprowadzenie zgromadzenia, a później przez liczne postępowania mandatowe, wykroczeniowe i, w skrajnych przypadkach, karne wobec protestujących, co niewątpliwie stanowi niebezpieczną ingerencję w konstytucyjne prawo do wolności zgromadzeń
- zaznacza adwokat Magdalena Leszczyńska z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris. Organizacja ta broniła rolnika.
Jak zastraszano rodziny posłów PiS
Sprawę nagłaśniają najbardziej politycy PSL, którzy wykorzystują ją do odwracania uwagi od umowy z Mercosurem. Sama forma protestów przed domami posłów na Podlasiu narodziła się w poprzedniej kadencji parlamentu i rozpoczęło ją… samo PSL. W 2020 r. rolnicy sprzeciwiali się piątce dla zwierząt. Wtedy wszystkie organizacje rolnicze były zjednoczone. Na Podlasiu PSL było prowodyrem takich „odwiedzin”.
- W moim przypadku zrobiono pokazówkę we wsi. Przyjechało 100 traktorów, które zatrzymały się na obrzeżach wsi. Był to pierwszy raz w historii, gdy w naszym regionie protestowano przed domami polityków. Już wtedy apelowałem o opamiętanie, ale nikt nie słuchał
- mówi Jacek Bogucki, poseł PiS. Na czele protestów szedł wtedy Stefan Grodzki, wójt gminy Kulesze Kościelne, jeden ze współpracowników Stefana Krajewskiego w urzędzie marszałkowskim w czasie, gdy był on wicemarszałkiem. - Z tego, co wiem, to Stefan Krajewski wtedy namawiał do tego, aby brać udział w tym proteście - mówi nam Bogucki. Dom posła był przygotowany na manifestacje, w obronie posła stanęli sąsiedzi. Pomocną dłoń wyciągnęli strażacy. I tak nie pozostało to bez wpływu na domowników.
- Mój dom jest czteropokoleniowy. Moja 95-letnia mama pamięta te protesty do dzisiaj i do dzisiaj boi się otwierać drzwi. W tamtym czasie padały również groźby. Utopimy cię w gnojówce. Spalimy. Nie zgłaszałem tego nigdzie, bo wychodziłem z założenia, że jeżeli ktoś pod nazwiskiem pisze takie rzeczy, to zagrożenie jest minimalne - mówi nam poseł Bogucki.
W 2020 r. protestowano przed domem posła Kazimierza Gwiazdowskiego. Tutaj w niedzielę ok. godz. 9.00 zorganizowano najazd na posesję. Najpierw zawieszono hasła: „Tu mieszka zdrajca polskiej wsi”. Rozrzucono obornik w bramie. Jednym z najbardziej aktywnych organizatorów był Michał Zarzecki, czyli prawa ręka Stefana Krajewskiego, dzisiaj szef jego gabinetu politycznego. - W domu były moje wnuki i dwie córki w ciąży. Jedna z córek rozpoznała osoby protestujące i poszła porozmawiać. Naskoczyli na nią, więc wróciła, płacząc. Bardzo to przeżyły. Osobiście byłem przeciwnikiem zgłaszania tego służbom, ale żona to zrobiła. Nikt nie zastosował żadnych aresztów, ale o ile wiem, skończyło sią na mandatach - mówi poseł Gwiazdowski. Jak podkreśla, przed domem wykrzykiwano słowa: „my tu jeszcze wrócimy, zrobimy porządek”.
Całość przeczytaj w środowej Gazecie Polskiej Codziennie
Hipokryzja PSL. Rolnik w areszcie za protest przeciwko Mercosurowi pod domem Krajewskiego!
— GP Codziennie (@GPCodziennie) January 13, 2026
Więcej ℹ️od 00:00 na » https://t.co/1HYRtWiDJA
Prenumeruj i zyskaj dostęp do rzetelnych treści 📲https://t.co/5oUNtNfQBb pic.twitter.com/OAbb1eTQGt