Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Prokuratura nie wie, gdzie jest Dawid Kacprzyk? "Nie planujemy czynności"

Na tym etapie żadne dowody nie uzasadniają wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów (Dawidowi Kacprzykowi- red.) - przyznał dziś w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie rzecznik jednostki prok. Piotr Antoni Skiba.

Po ujawnieniu afery w Szpitalu Południowym na jednego z sygnalistów, który przedstawił najbardziej szokujące informacje o nieprawidłowościach ruszyła machina medialna, by go zdyskredytować. Dziś lekarz stawił się na przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie.

Po czynnościach ze świadkiem, głos zabrał przecznik PO w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Pytany, „czy śledczym znane jest miejsce pobytu Dawida K., wobec którego toczą się dwa postępowania”, odparł:

„na tym etapie nie planujemy czynności z tym świadkiem”.

- Gromadzimy materiał dowodowy. Na tym etapie żadne dowody nie uzasadniają wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów. Dowody są w dalszym ciągu gromadzone i analizowane - mówił.

Prok. Skiba podnosił, że „od kilku dni jest bardzo duży szum informacyjny w tej sprawie”.

- Chcę podkreślić, że już sam fakt dzisiejszego przesłuchania świadczy o tym, że zdecydowanie łatwiej jest przekazać pewne informacje w studiu, gdzie atmosfera jest zupełnie inna, a zupełnie inaczej wygląda to w prokuraturze

- mówił o przebiegu przesłuchania dr. Emila Jędrzejewskiego.

- Prokuratura jest organem ścigania, a nie organem głaskania. Jesteśmy od tego, by uzyskać jak najszybciej jak najbardziej konkretne informacje. Jesteśmy zawiedzeni tym, że nie uzyskaliśmy dziś odpowiedzi na zasadnicze pytania w tej sprawie - deklarował.

W ostatnich dniach cała Polska żyła aferą Koalicji Obywatelskiej. Dawid Kacprzyk jako koordynator SOR-u w tej placówce, a także radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w zeszłym roku 1,6 mln zł. Na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji. Po tym, jak skandal z "salonikiem VIP" i nie tylko wyszedł na jaw, Kacprzyk usiłował korygować faktury i zwrócić szpitalowi ponad pół miliona złotych. Na ten moment - nieskutecznie, bo szpital odesłał lekarzowi oddane pieniądze.


 

Źródło: Telewizja Republika

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska