Marokańczyk Mohamed Addamrou - to on jest podejrzanym o zabójstwo 21-letniego sierżanta Mateusza Sitka, żołnierza 1 Warszawskiej Brygady Pancernej, który pełnił służbę na granicy polsko-białoruskiej. W nocy 28 maja 2024 r., w pobliżu wsi Dubicze Cerkiewne, został pchnięty nożem. Wskutek odniesionych obrażeń sierżant Mateusz Sitek zmarł 6 czerwca.
Śledztwo od dwóch lat prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie, ale morderca polskiego żołnierza pozostaje bezkarny. Pod koniec maja br. postępowanie zostało zawieszone.
"Po uzyskaniu postanowienia Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wobec Mohamed Addamrou, wdrożone zostały poszukiwania podejrzanego listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania”
- zapewniał w niedawnym komunikacie prok. Piotr A. Skiba, rzecznik stołecznej prokuratury.
Brak zgody na publikację ENA
Ale jest problem. Jak ujawnili portal Niezalezna.pl i "Gazeta Polska", nazwiska Marokańczyka nie ma w publicznie dostępnych bazach osób poszukiwanych Komendy Głównej Policji, Interpolu ani Europolu.
Zwracaliśmy się do prokuratury i Żandarmerii Wojskowej o zgodę na publikację ENA wobec Addamrou. Otrzymaliśmy odmowę. Podobnie zareagował Sąd Okręgowy w Białymstoku, który wydał postanowienie o ENA - otrzymał wniosek półtora roku od popełnienia zbrodni.
"Informuję, iż nie istnieje taka możliwość, z uwagi na to, iż sprawa będąca przedmiotem Pana zainteresowania toczy się na etapie postępowania przygotowawczego i to Prokurator - jako dysponent tego postępowania - może podjąć decyzję o udostępnieniu materiałów z postępowania przygotowawczego przedstawicielom prasy"
- stwierdził sędzia Wiesław Żywolewski, prezes Sądu Okręgowego w Białymstoku.
Co jest "priorytetem operacyjnym"?
Zwróciliśmy się z pytaniami również do Komendy Głównej Policji, Interpolu oraz Europolu - próbując ustalić dlaczego nie ma opublikowanego listu gończego lub ENA za ściganym Mohamedem Addamrou.
Odpowiedź na razie otrzymaliśmy jedynie z ostatniej instytucji. Jej treść mocno zaskakuje.
Wprawdzie najpierw zaznaczono: "Co do zasady, Europol nie komentuje spraw dotyczących konkretnych osób ani toczących się postępowań", ale równocześnie wskazano obowiązujące zasady.
"Publikacja osoby poszukiwanej na platformie Europe's Most Wanted nie następuje automatycznie po wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania" - czytamy.
I najważniejszy fragment.
"Decyzja o opublikowaniu profilu osoby poszukiwanej należy wyłącznie do właściwych organów krajowych państw członkowskich. Każde uczestniczące państwo dysponuje ograniczoną liczbą profili i samodzielnie decyduje, które osoby poszukiwane zostaną opublikowane lub usunięte z platformy, zgodnie ze swoimi krajowymi priorytetami operacyjnymi. Europol zapewnia infrastrukturę techniczną platformy, ale nie decyduje o tym, które osoby są na niej prezentowane"
- przekazał Europol.
Czy to oznacza, że publikacja ENA za zabójcą polskiego żołnierza nie należy do "priorytetów operacyjnych" polskich służb?!