Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

NASZ NEWS: Prokuratura Krajowa oficjalnie przyznaje się do błędów przy ponownym liczeniu głosów

Prokuratura Krajowa po cichu, w dniu zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego, przyznała się do błędów ws. przeliczenia głosów. Skrycie, bez konferencji i nowego komunikatu „zaaktualizowała” na stronie internetowej dane przedstawione opinii publicznej 25 lipca. Okazało się, że blisko 300 głosów śledczy błędnie przyznali Rafałowi Trzaskowskiemu.

„Aktualizacja” z 6 sierpnia nastąpiła po serii rozmów i maili do Prokuratur Okręgowych i Prokuratury Krajowej, a także artykułów, które ukazały się na portalu Niezalezna.pl.

Reklama

Nieprawidłowe dane

W powyższym komunikacie z 25 lipca 2025 r. oraz w załączonej tabeli uwzględniono nieprawidłowe dane z dwóch obwodowych komisji wyborczych, tj. z komisji nr 7 w Ostrowi Mazowieckiej oraz z komisji nr 9 w Łęcznej

-  brzmi wpis Prokuratury Krajowej, doklejony do archiwalnego komunikatu, którego próżno szukać na głównej stronie internetowej. 

I dalej:

Aktualne dane zgromadzone przez zespół prokuratorski, na podstawie wszystkich 250 zbadanych komisji, przy uwzględnieniu prawidłowego wyniku w dwóch powyższych komisjach, wskazują, że Karol Nawrocki otrzymał o 1239 głosów mniej, a Rafał Trzaskowski o 1242 głosy więcej, niż wynikało z oficjalnych protokołów wyborczych

Przypomnijmy, że w bazowym komunikacie z 25 lipca i podczas konferencji prasowej Prokuratura Krajowa informowała, iż „oględziny kart do głosowania wskazują zatem, że w 250 zbadanych komisjach Karol Nawrocki otrzymał o 1538 głosów mniej, a Rafał Trzaskowski o 1541 głosów więcej, niż wynikało z oficjalnych protokołów wyborczych”.

Jaka jest gwarancja, że głosy w pozostałych 248 obwodowych komisji zostały prawidłowo policzone w trakcie prokuratorskich oględzin lub zostały poprawnie przeanalizowane i podane przez Prokuraturę Krajową? Żadna. 

Próba ukrycia wpadki

Dlaczego korekta nastąpiła po cichu 6 sierpnia, w dniu zaprzysiężenia Karola Nawrockiego? Aby ukryć wstydliwe pomyłki i absurdalność działań śledczych. Z naszych informacji wynika bowiem, że potwierdzenie prawidłowych wyników z Łęcznej i Ostrowii Mazowieckiej wpłynęły do Prokuratury Krajowej już kilka dni temu. Jednak nie dokonano wtedy korekt. 

Rano we wtorek 5 sierpnia otrzymaliśmy odpowiedź na pytania z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, która korygowała dane przedstawione przez Prokuraturę Krajową 25 lipca.

„Informuję, że w protokole oględzin kart do głosowania w OKW nr 9 w Łęcznej, dokumentującym czynność wykonaną w śledztwie nadzorowanym przez Prokuraturę Okręgową w Siedlcach stwierdzono, że w pakiecie głosów ważnych oddanych na Rafała Trzaskowskiego ujawniono 50 głosów ważnych oddanych na Karola Nawrockiego. Oznacza to, że liczba głosów ważnych oddanych na Karola Nawrockiego  wynosi 462 (412 z protokołu głosowania + 50), zaś liczba głosów ważnych oddanych na Rafała Trzaskowskiego wynosi 278 (328 z protokołu glosowania -50)”

– przekazali śledczy z Siedlec. 

Zapytaliśmy rzecznika Prokuratury Krajowej, skąd wynikają różnice w przeliczeniu głosów w Łęcznej i Ostrowii Mazowieckiej z 25 lipca i z 6 sierpnia oraz czy błąd wystąpił po stronie prokuratur przeliczających ponownie głosy, czy po stronie Prokuratury Krajowej?

"Wystąpił błąd (omyłka) techniczna przy przetwarzaniu tych danych. Wystąpiła po stronie Prokuratury Krajowej" – odpowiedział prok. Przemysław Nowak. 

Zapytaliśmy też, dlaczego aktualizacja komunikatu miała miejsce dopiero 6 sierpnia, jeżeli poprawnymi, zweryfikowanymi wynikami z Łęcznej i Ostrowii Maz. Prokuratura Krajowa dysponowała już od dłuższego czasu.

Zmiana tym bardziej potwierdza przekaz pierwotnego komunikatu o niepotwierdzeniu „anomalii statystycznych” w większości przypadków

– odpowiedział Nowak na pytanie Niezależna.pl. 

Błędne informacje na temat przeliczenia głosów to niejedyna kompromitacja prokuratury. Otóż doszło też do złamania prawa. Sugerował to podczas poniedziałkowego posiedzenia Państwowej Komisji Wyborczej jej przewodniczący Szymon Marciniak.  

Mam sygnały, że śledczy zwracali się o wydanie kart i materiałów wyborczych nie do urzędników wyborczych, a np. do nieuprawnionych do tego przedstawicieli samorządów

– ogłosił.

Oznacza to złamanie ustawy "Kodeks wyborczy". Czekamy na wyjaśnienia prokuratury w tej sprawie. 

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama