Dziś rano Gazprom wstrzymał dostaw gazu do Polski. PGNiG poinformowało rano, że polski operator odmówił Rosjanom zapłaty za błękitne paliwo w rublach.
W związku z przerwaniem dostaw, w Sejmie wystąpił premier Mateusz Morawiecki, który ocenił, że "Rosja przesunęła granice imperializmu gazowego o kolejny krok dalej".
- To bezpośredni atak na Polskę, która wczoraj pokazała, czym jest realne uderzenie w rosyjskich oligarchów. Przedstawiliśmy pierwsza listę sankcyjną i w zemście za to popłynęła ze strony Kremla groźba, która dziś została zrealizowana. Grożba odcięcia dostaw gazu. My do tego momentu się przygotowywaliśmy od lat - powiedział szef rządu.
Zaznaczył, że początek procesu to lata 2006-2007 i decyzja prezydenta Lecha Kaczyńskiego o budowie gazoportu w Świnoujściu. Ocenił, że dzisiaj terminal działa i "sukcesywnie zwiększamy możliwości przepustowe". Morawiecki wymienił również gazociąg Baltic Pipe, który ma zostać uruchomiony w październiku 2022 oraz budowę interkonektorów - w budowie jest połączenie ze Słowację, funkcjonują już interkonektory z Niemcami, Czechami, a za kilka dni otwarty zostanie interkonektor gazowy z Litwą.
- Polska zużywa rocznie ok. 20-21 mld m3 gazu. Krajowa produkcja to 4-4,5 mld, gazociąg bałtycki zapewni kolejne 10 mld, gazoport - 7-8 mld. Wystarczy policzyć te wielkości, by zrozumieć, że dzięki naszym działaniom Polska od jesieni w ogóle nie będzie potrzebowała rosyjskiego gazu. Z tym szantażem, z tym pistoletem przystawionym do głowy poradzimy sobie tak, by Polacy tego nie odczuli
- dodał szef rządu, zaznaczając, że od kilku miesięcy Polska tłoczy gaz do "polskich magazynów". Wskazał, że jest w nich ponad 2 mld m3 gazu, co wystarczy na 1,5-2 miesiące, "ale cały czas będziemy również pozyskiwać gaz przez interkonektory i gazoport".
- Nie ugniemy się przed szantażem, to działanie ze strony Kremla nie wpłynie na gospodarstwa domowe, nie wpłynie na sytuację Polski. Chcę zapewnić, że specjalne taryfy dla gospodarstw domowych, szkół, będą przesunięte do roku 2027
- podkreślił Mateusz Morawiecki.
Nord Stream - projekt polityczny
Na koniec, szef rządu zwrócił się do opozycji. - Ze wstydem ta strona sali powinna wspominać słowa, które padły z ust prominentnych polityków, że Nord Stream 2 to projekt biznesowy - mówił.
- Wczoraj rozmawiałem z bardzo wieloma politykami niemieckimi, włącznie z kanclerzem. Dziś Niemcy się tego wstydzą. Dziś przyznają nam racje. Nord Stream 1 i Nord Stream 2 to projekty polityczne, które nigdy nie powinny być otwarte
- podkreślił.
Odnosząc się do gazociągu bałtyckiego (Baltic Pipe) zaznaczył, że "jest jednym z najbardziej wartościowych polskich projektów". - Da nam suwerenność energetyczną, gazową już od jesieni. Do jesieni zaś damy radę, zabezpieczymy sobie dostawy z innych kierunków, a rosyjski szantaż gazowy wobec Polski nie będzie miał żadnego skutku - podsumował.