Pożar wybuchł w nocy z soboty na niedzielę, ok. godz. 1. Ogień błyskawicznie objął drugą kondygnację oraz dach. Na miejscu pracowało 19 zastępów straży pożarnej - zarówno z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 i nr 2 w Koninie, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej.
- W budynku zamieszkiwały cztery rodziny. Na szczęście nikomu nic się nie stało
- mówi w rozmowie z niezalezna.pl asp. Maria Baranowska z zespołu prasowego konińskiej policji.
To przypadkowo przejeżdżająca osoba zaalarmowała mieszkańców o rozprzestrzeniającym się pożarze.
- Jako przyczynę, wstępnie ustalono zwarcie instalacji elektrycznej na zewnątrz budynku. - Jednak należy zaczekać do poniedziałku. Wtedy wypowie się biegły z zakresu pożarnictwa - zastrzega Baranowska.
Na obecnym etapie służby wykluczają, by doszło do zaprószenia ognia, na przykład poprzez niedopałek czy niewygaszony grill.
- Na miejsce pierwsza dojechała Państwowa Straż Pożarna - mówi nam z kolei mł. kpt. Dawid Kałużny z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Koninie.
Jak słyszymy, o zdarzeniu zostało powiadomione zarządzanie kryzysowe oraz Inspektor Nadzoru Budowlanego.
- Inspektor zakazał użytkowania tego obiektu do poniedziałku. Wówczas dojdzie do ponownych oględzin i decyzji, co dalej z budynkiem
- mówi nam Kałużny.
Potwierdza wstępne ustalenia policji: „przypuszczalną przyczyną zdarzenia jest zwarcie w instalacji elektrycznej. Na razie jednak za wcześnie, by o tym mówić. Potrzebne są oględziny specjalistów”.
Wszyscy poszkodowani znaleźli schronienie u rodzin. Najbliższe godziny zdecydują, czy będą mieli możliwość powrotu do swoich domów.