Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polska Straż Graniczna nie potrzebuje pomocy

Na razie nie jest nam potrzebna żadna pomoc, w tym Frontexu, czy innych państw – oświadczyła podpor. Anna Michalska, rzecznik Straży Granicznej, odnosząc się do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.

Autor:

Rzeczniczka SG była gościem programu "Gość Wiadomości" na antenie TVP Info, gdzie została zapytana, czy straż graniczna potrzebuje obecnie jakiegoś wsparcia na granicy Polski i Białorusi.

- Wspomaga nas 1000 żołnierzy Wojska Polskiego. Na razie nie jest nam potrzebna żadna pomoc, czy to z Frontexu czy z innych państw

 - odpowiedziała, podkreślając, że jest wręcz przeciwnie.

- To my wspomagamy Litwę poprzez operację, którą koordynuje agencja Forntex. Tam nasi funkcjonariusze pełnią służbę – poinformowała.

Jak wyjaśniła, śmigłowiec z Polski patroluje granicę litewsko-białoruską, wyjechały tam też kontrole funkcjonariuszy Straży Granicznej, a we wrześniu pojedzie pojazd obserwacyjny, który jest wyposażony w specjalistyczny sprzęt do patrolowania granicy.

- Na razie my w Polsce radzimy sobie własnymi siłami, wspierani dodatkowo przez inne służby oraz przez wojsko – podsumowała.

W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Najwięcej osób trafiło dotąd na Litwę, która zarzuciła Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na jej terytorium w ramach "wojny hybrydowej".

Po tym, jak Litwa przyjęła przepisy, umożliwiające jej służbom granicznym odsyłanie migrantów na Białoruś, ich grupy przekierowały się na granicę z Łotwą i Polską. Również Łotwa podjęła decyzję o odsyłaniu migrantów i wprowadziła na granicy stan sytuacji wyjątkowej.

Centrum Informacyjne Rządu podało, że tylko w sierpniu tego roku na polsko-białoruskiej granicy 1 935 osób usiłowało nielegalnie przekroczyć granicę, a Straż Graniczna zapobiegła próbom przekroczenia granicy przez 1 175 osób, a 760 cudzoziemców zostało zatrzymanych i osadzonych w zamkniętych ośrodkach.

Od kilku dni grupa osób koczuje w Usnarzu Górnym przy granicy polsko-białoruskiej. Nie mogą wejść do Polski, ani cofnąć się na Białoruś.

- Zwróciliśmy się do strony białoruskiej o reakcję na tę sytuację. Białorusini zareagowali i wieczorem widzieliśmy, jak zabrali część osób, w tym kobiety i dzieci. Nikt nie może przekroczyć granicy, bo byłoby to naruszenie prawa

- mówiła wcześniej PAP rzeczniczka SG. Jak dodała, od kilku tygodni Straż Graniczna zaobserwowała większy ruch na odcinku podlaskim związany z usiłowaniami nielegalnego przekroczenia naszej granicy

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, pap, TVP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska