Według Dostala Polska uważa, że faktyczna granica z Rosją rozciąga się już na granicy polsko-białoruskiej, a Białoruś jest postrzegana jako kraj militarnie podporządkowany Rosji, co stanowi zagrożenie dla suwerenności Polski. Zwrócił uwagę, że obecność rosyjskich najemników wojskowych czyni sytuację jeszcze bardziej nieprzewidywalną dla Polaków. Dostal stwierdził, że Polacy wysyłają wiadomość dla Moskwy, Mińska i grupy Wagnera, że nie powinni odważyć się na prowokacje.
Szef i ekspert AMO ocenił, że Polska pozycjonuje się jako regionalny gwarant bezpieczeństwa regionu bałtyckiego, a tym samym całego wschodniego skrzydła NATO. Pozycja Polski nadal się umacnia, a inne państwa będą starały się mieć siły zbrojne jak najbardziej kompatybilne z jej siłami. Podkreślił, że Warszawa kupuje uzbrojenie tam, gdzie może. Przytoczył przykład czołgów, które kupowane były w Niemczech, USA i w Korei. Jego zdaniem rozwiązanie nie jest idealne, ale zdecydowano, że jeśli coś można kupić, to należy to teraz robić.
Dostal uważa, że jeśli obecny rząd pozostanie u władzy po wyborach, to można spodziewać się, że będzie kontynuował zaopatrzenie u trzech państw, ale będzie się starać integrować zakupy, co ma oznaczać, że pozostanie orientacja na USA i Koreę, ale możliwe jest ograniczenie zakupów z Niemiec.