Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polska była jego pasją. Pożegnano wielkiego patriotę, ppłk. dr. Janusza Kamockiego ps. Mamut

Na cmentarzu w Sandomierzu tłumy pożegnały ppłk. dr. Janusza Kamockiego ps. Mamut - Wielkiego Patriotę, który jak mało kto kochał Polskę i do ostatnich swoich dni robił wiele, aby zarazić tą miłością innych, a zwłaszcza młode pokolenie. Weteran Armii Krajowej i antykomunistycznej opozycji. I między innymi dlatego Prezydent Rzeczpospolitej Andrzej Duda odznaczył Go pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski.

Listy pożegnalne skierowali także Premier Mateusz Morawiecki i Metropolita Krakowski abp Marek Jędraszewski oraz wiele innych instytucji i osób, które miały szczęście poznać tego wspaniałego człowieka. Był wybitnym polskim etnografem, muzealnikiem, bohaterem walki z niemieckim i sowieckim okupantem, działaczem antykomunistycznej konspiracji,  więźniem politycznym, członkiem Solidarności Walczącej. 

- Odejście śp. Janusza Kamockiego odczułem jako osobistą bolesną stratę. W jego osobie Polska utraciła postać pod wieloma względami wybitną, niestrudzonego obrońcę jej niepodległości, wielkiego człowieka nauki. Dla mnie zawsze był on i pozostanie wzorem patriotyzmu i wytrwałej pracy dla dobra naszej ojczyzny

– napisał premier w liście. Wspaniałą współpracę przez ostatnie lata wspominał także Prezydent Andrzej Duda, bowiem Janusz Kamocki był członkiem Kapituły Orderu Krzyża Niepodległości.

Wiele słów, które padło przy trumnie nie miało charakteru kurtuazyjnych. Ppłk Kamocki bowiem już jako 15-latek z rodzinnego dworu w Podgajach k. Sandomierza, którego był honorowym obywatelem trafił do NOW, a potem w 1943 roku do AK. Walczył w szeregach Korpusu AK „Jodła”, uczestniczył m.in. w walkach Akcji „Burza”.

Od lat 70-tych był ważnym filarem antykomunistycznej opozycji organizując różne formy pomocy m.in. Studenckiemu Komitetowi Solidarności. Po wprowadzeniu stanu wojennego tworzył Autonomiczny Wydział Wschodni Solidarności Walczącej, co sprawiało, że walczył wówczas nie tylko o wolność własnej ojczyzny, ale też innych narodów, zniewolonych komunistyczną opresją. Fascynowała Go bowiem podczas całego, długiego 95-letniego życia nie tylko Polska, ale i inne narody i kultury, które badał podczas swoich rozlicznych podróży. A to z kolei pozwalało Mu na znakomite przekazywanie wiedzy historycznej młodemu pokoleniu, co było Jego wielką pasją. Spotkania z dziećmi i młodzieżą inicjował i uczestniczył do ostatnich swoich dni. Jeszcze w czerwcu tego roku takie spotkania prowadził w szkołach na Pomorzu Zachodnim, gdzie poleciał samolotem aby spotkać się z wileńską łączniczką AK Danutą Szyksznian-Ossowską ps. Sarenka obchodzącą 96. urodziny, a którą znał wyłącznie z telefonicznych rozmów.

Taki był właśnie „Mamut” – kochający ludzi i ciekawy świata. Był jednym z inicjatorów budowy pomnika AK w Krakowie, walczył o niego niestrudzenie, bo jak mówił te pomniki są nie dla nich, tylko po to, aby mogły mówić, kiedy oni świadkowie historii już po śmierci tego nie będą mogli czynić.

Jego ostatnim marzeniem było wydanie książki, której pisanie ukończył w minionym roku pt. Zasięgi polskich grup etnograficznych. Cztery dni przed śmiercią dowiedział się, że wydawnictwo Księgarnia Akademicka skierowało ją do druku. Był bardzo szczęśliwy, że tego doczekał. Zabrakło dwóch dni, aby dostał ją do rąk... Dzień przed pogrzebem wydrukowano jeden egzemplarz i włożono mu przed Mszą św. pogrzebową do trumny.

 

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska