Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Uroczysta defilada Wojska Polskiego. Wielkie święto Sił Zbrojnych [NA ŻYWO]

W trakcie dzisiejszej defilady Wojsko Polskie zaprezentuje różnorodny, nowoczesny sprzęt wojskowy o wielu zastosowaniach. W pokazie pojawią się również maszyny, które dopiero trafiają do służby lub zostały niedawno dostarczone. Nie będzie natomiast starszego uzbrojenia, mimo że wciąż stanowi ono istotną część wyposażenia wielu jednostek.

Reklama

15 sierpnia przypada rocznica – w tym roku 105. – zwycięskiej dla Polski Bitwy Warszawskiej 1920 r. Zwycięstwo polskiego wojska zadecydowało o zachowaniu niepodległości kraju i zatrzymało marsz rewolucji bolszewickiej na Europę Zachodnią. Było także jednym z najważniejszych elementów pamięci historycznej II RP.

W 1923 r. dzień 15 sierpnia został ogłoszony Świętem Wojska Polskiego. Pozostawał nim do roku 1947. Od 1992 r. Święto Wojska Polskiego ponownie obchodzone jest w połowie sierpnia.

Transmisję na żywo można śledzić w Telewizji Republika i na kanale YouTube stacji:

Wieloletnia modernizacja

Ostatnie kilka lat to okres niespotykanego wcześniej wzrostu wydatków na zbrojenia, w tym zwłaszcza zakupów sprzętu wojskowego. Od 2020 roku – szczególnie intensywnie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę na początku 2022 roku – podpisano umowy na sprzęt wojskowy o wartości setek miliardów dolarów. Część z tego sprzętu służy już w jednostkach Wojska Polskiego, na część jednak trzeba czekać latami. Niektóre z zapowiadanych umów wciąż nie doszły jeszcze do skutku, m.in. ze względu na trudności z zapewnieniem ich finansowania.

O sprzętowej rewolucji można mówić w obszarze sił pancernych. W ostatnich latach Polska zamówiła ponad 700 nowoczesnych czołgów, spośród których już ok. 300 dotarło do Polski i zastępuje w jednostkach pancernych przestarzałe poradzieckie T-72 i ich polską wersję rozwojową PT-91. Zamówiono czołgi dwóch typów – amerykańskie czołgi M1 Abrams oraz południowokoreańskie K2. Docelowo Polska otrzymać ma 366 Abramsów, z czego 250 w nowoczesnej wersji M1A2 SEPv3 oraz 116 w starszej wersji M1A1. Dostawy Abramsów w starszej wersji zostały już zakończone, pozwoliły one m.in. na szybkie uzupełnienie części ubytków powstałych po przekazaniu ponad 300 starych czołgów Wojska Polskiego siłom ukraińskim.

Docelowo 116 Abramsów w starszej wersji ma zostać zmodernizowanych do standardu pozostałych 250 zamówionych maszyn. Czołgi z tej drugiej puli są obecnie dostarczane do wojska; w tym roku po raz pierwszy zaprezentują się – prowadzone przez żołnierzy z 1. Warszawskiej Brygady Pancernej – na defiladzie.

Na wyposażeniu polskiej armii są także koreańskie czołgi K2 Black Panther – jedne z najnowocześniejszych maszyn na świecie, znane z zaawansowanych rozwiązań technologicznych, w tym z systemu aktywnej obrony – skutecznie przeciwdziałającego atakom rakietowym i przeciwpancernym. Dostawy maszyn do Polski cały czas trwają.

Zgodnie z umową zatwierdzoną w 2022 r. przez ówczesnego szefa MON Mariusza Błaszczaka Polska ma otrzymać łącznie 1000 nowych czołgów K2. W 2022 r. podpisano umowę wykonawczą na dostawę pierwszych 180 czołgów z tej puli – do tej pory do Polski trafiło około 151 egzemplarzy, a resort obrony zapewnia, że dostawy w ramach tej umowy zakończą się jeszcze w tym roku. Druga umowa wykonawcza na kolejne 180 czołgów (w tym 60 w spolonizowanej konfiguracji) podpisana została w lipcu br., a pierwsze 30 sztuk ma trafić do wojska w 2026 roku.

Trzeci typ nowoczesnych czołgów w WP to niemieckie Leopardy 2 w kilku wersjach, w tym spolonizowanej 2PL. Czołgi tego typu trafiały do Polski z Niemiec na przestrzeni wielu lat, ostatnie dotarły do Polski w 2015. Obecnie Wojsko Polskie posiada nieco mniej niż 250 Leopardów, najstarsze z nich – w wersji 2A4 – są obecnie modernizowane do standardu 2PL.

Jak przebiega proces?

Dostawy nowoczesnych czołgów nie oznaczają jednak, że z użycia wyszły już T-72 i PT-91. Wiele jednostek pancernych wciąż wykorzystuje te maszyny jako podstawę swoich działań; nie wiadomo jednak dokładnie, ile z tych czołgów zostało w wojsku, a ile trafiło na Ukrainę.

Poza czołgami kluczowym dla Wojsk Lądowych sprzętem są wozy bojowe piechoty i transportery opancerzone. Na defiladzie w piątek będzie można zobaczyć polskiej produkcji kołowe transportery opancerzone Rosomak, których kilkaset już od ponad 20 lat służy w polskim wojsku w różnych wersjach. Tego typu maszyny, wyposażone w nowoczesną bezzałogową wieżę ZSSW-30, wciąż są dostarczane do wojska – w ostatnich miesiącach pierwsze z niemal 60 zamówionych Rosomaków trafiły do 21. Brygady Strzelców Podhalańskich.

Na dużo wcześniejszym etapie jest jednak wyposażanie Wojska Polskiego w nowoczesne wozy bojowe piechoty Borsuk, które docelowo mają zastąpić skrajnie przestarzałe BWP-1, których setki dalej pozostają na wyposażeniu polskich żołnierzy. By jednak zastąpić poradzieckie „bewupy”, wojsko potrzebuje grubo ponad 1000 Borsuków w różnych wersjach; obecnie jednak zakontraktowanych jest jedynie pierwsze 116 maszyn, które w najbliższych latach powstaną w Hucie Stalowa Wola.

Na podwoziu Rosomaka powstało wiele innych typów pojazdów – wozy dowodzenia artylerią, wozy ewakuacji medycznej, a także samobieżne moździerze Rak, których obecnie w wojsku służy ok. 120. Poza Rakami samobieżna artyleria Wojska Polskiego to m.in. kilkadziesiąt polskich armatohaubic Krab, z których wiele przekazano Ukrainie. Obecne zamówienia przewidują jednak, że docelowo wojsko będzie miało ok. dwustu Krabów.

Znacznie więcej jest jednak w wojsku zamówionych w Korei Południowej armatohaubic K9 Thunder, których docelowo wojsko ma otrzymać ok. 350, a niemal dwieście z nich już jest na wyposażeniu. Poza tymi maszynami polska artyleria wciąż dysponuje poradzieckimi haubicami S21 Goździk i postczechosłowackimi armatohaubicami Dana, nie wiadomo jednak, ile z nich wciąż jest w WP, a ile wsparło broniącą się Ukrainę.

Poza artylerią lufową Wojsko Polskie podkreśla znaczenie posiadania nowoczesnej artylerii rakietowej. Chodzi tu przede wszystkim o zamówienie niemal 300 południowokoreańskich wyrzutni rakiet K239 Chunmoo oraz planowane zamówienie ok. 500 amerykańskich wyrzutni HIMARS, z których do tej pory zamówiono jedynie 20 sztuk. Poza tymi wyrzutniami polskie wojsko wciąż dysponuje kilkudziesięcioma poradzieckimi wyrzutniami BM-21 Grad oraz ok. siedemdziesięcioma polskiej konstrukcji wyrzutniami WR-40 Langusta.

 Co jeszcze pojawi się na defiladzie?

Oprócz ciężkiego sprzętu, takiego jak czołgi, wozy bojowe i artyleria, Wojska Lądowe to także setki sztuk innych pojazdów – od zwykłych samochodów terenowych, quadów i motocykli po opancerzone pojazdy zwiadowcze – jak zamówione niedawno pojazdy rozpoznawcze Kleszcz, które zastąpić mają docelowo poradzieckie BRDM-2 – aż po wszelkiego rodzaju wozy inżynieryjne, zaopatrzeniowe, medyczne czy dowodzenia, które również wezmą udział w defiladzie.

Zobaczyć można będzie także sprzęt przeciwlotniczy – w tym mobilne zestawy Poprad, a także elementy dwóch dostarczonych do tej pory baterii systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych Patriot, a także sprzęt inżynieryjny.

Obok sprzętu lądowego Wojsko Polskie zaprezentuje również operujące na lądzie jednostki Marynarki Wojennej – to przede wszystkim wyposażona w pociski przeciwokrętowe Naval Strike Missile Morska Jednostka Rakietowa – zaprezentowana zostanie na czele defilady pojazdów w Warszawie.

Najpierw - defilada lotnicza

Defiladę lądową na warszawskiej Wisłostradzie poprzedzi defilada lotnicza, w trakcie której zaprezentuje się ok. 50 różnych statków powietrznych – w tym polskich, jak i sojuszniczych. To z jednej strony lotnictwo bojowe – kilka z 48 polskich samolotów F-16, a także sojusznicze Rafale i F-35, jak również zamówione w Korei Południowej szkolno-bojowe FA-50 czy szkoleniowe M-346 Bielik – a z drugiej transportowce, w tym małe M28 Bryza (z 24 w polskiej flocie), C-295 CASA (Polska posiada takich 16) i większe od nich C-130 Hercules, których Wojsko Polskie otrzymało do tej pory od sił USA osiem sztuk.

Nowoczesne samoloty F-35, których Polska zamówiła 32 sztuki, reprezentowane będą przez maszyny sojusznicze – pierwsze polskie maszyny, mimo że formalnie trafiły już do Sił Powietrznych, wciąż stacjonują w bazie w USA, gdzie szkolą się na nich polscy piloci.

W defiladzie powietrznej udział wezmą także śmigłowce, w tym także szturmowe AH-64 Apache, których Polska zamówiła w ubiegłym roku 96 sztuk. Nie są to jednak jeszcze „docelowe” polskie śmigłowce, a starsze maszyny wyleasingowane od USA m.in. do celów szkoleniowych. Zobaczyć będzie można także pierwsze z 4 zamówionych śmigłowców transportowych AW101 i dwa z 32 zamówionych AW149, śmigłowce S-70i Black Hawk, a także drony MQ-9 Reaper i turecki TB2 Bayraktar.

Na niebie w piątek zobaczyć będzie można też samoloty wczesnego ostrzegania Saab 340B AEW-300. Polska kupiła w Szwecji dwie takie używane maszyny, nie są one jednak wystarczające do potrzeb. Dlatego obecnie misję w Polsce pełni większy australijski samolot rozpoznawczy AWACS E-7A Wedgetail, który również pojawi się w piątek w Warszawie.

Z kolei sojusznicy z Francji zaprezentują swój samolot-tankowiec powietrzny, A330 MRRR. Mimo wielokrotnie podkreślanej przez lotników potrzeby zakupu takich maszyn dla Polski kontrakt w tym programie nie został jeszcze zawarty, dlatego polskie Siły Powietrzne korzystają w tym obszarze ze wsparcia sojuszników.

W tym roku po raz pierwszy zorganizowana została również na wodach Bałtyku w okolicy Helu parada morska okrętów Marynarki Wojennej. Zobaczyć można będzie ok. 20 jednostek – w tym jedyny okręt podwodny Marynarki Wojennej, wiekowy ORP „Orzeł”, obie fregaty, czyli największe w Marynarce okręty bojowe ORP „Gen. K. Pułaski” i ORP „Gen. T. Kościuszko”. To dwie fregaty rakietowe, które Polska otrzymała po ich wycofaniu z floty USA w 2002 roku.

W piątek w szyku koło Helu przepłynie także jedna z dwóch korwet – ORP „Kaszub” – a także szereg innych okrętów, w tym jeden z pięciu okrętów transportowo-minowych typu Lublin, okręt hydrograficzny ORP „Arctowski”, jak również mniejsze jednostki rozpoznawcze i ratownicze. Zobaczyć także będzie można najnowsze nabytki MW, czyli niszczyciele min typu Kormoran II; obecnie w służbie są trzy takie jednostki.

Kilka lat upłynie jeszcze jednak, zanim na tego typu paradzie morskiej zobaczyć będzie można pierwszą z trzech zamówionych fregat typu „Miecznik”. Zakup trzech fregat to obecnie największy trwający program modernizacyjny Marynarki Wojennej; pozwoli on na wycofanie przestarzałych poamerykańskich fregat i zasadniczo wzmocni możliwości bojowe floty. Pierwszy z trzech okrętów jest obecnie w budowie, budowa drugiego ruszyła zaś w maju. Pierwszy okręt – ORP „Wicher” – ma wejść do służby w 2028 roku.

4 tys. żołnierzy

Łącznie w defiladzie weźmie udział ok. 4000 żołnierzy, w tym ok. 270 kobiet; drugie tyle – jak wskazywał szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła – jest zaangażowanych w prace wokół defilady. Przed pokazem sprzętu Wisłostradą przemaszerują żołnierze reprezentujący wszystkie rodzaje Sił Zbrojnych – Wojska Lądowe, Siły Powietrzne, Marynarkę Wojenną, Wojska Obrony Terytorialnej, Wojska Specjalne, Wojska Obrony Cyberprzestrzeni, Żandarmerię Wojskową.

Jak mówił w niedzielę po próbie generalnej gen. Kukuła, celem defilady jest m.in. pokazanie trwającej transformacji, jaką przechodzą polskie siły zbrojne. – W trakcie defilady będziemy prezentować zarówno tarczę, jak i miecz – mówił. I dodał, że „to jest w pełni zbieżne z naszą strategią, która zakłada przygotowanie państwa do obrony”. To również tzw. głębokie rażenie, czyli typowe odstraszanie – powiedział szef Sztabu Generalnego WP, wskazując na takie systemy, jak samoloty F-16 i wyrzutnie rakiet HIMARS oraz Homar-K, które będzie można zobaczyć podczas defilady.

Tak wyglądały przygotowania

W ostatnich dniach na bieżąco relacjonowano w mediach społecznościowych, jak wygląda proces przygotowań i transportu sprzętu - specjalnie na defiladę.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP
Reklama