W niedzielę przypada 74. rocznica urodzin Lecha i Jarosława Kaczyńskich. W TVP na temat działalności zmarłego prezydenta Kaczyńskiego wypowiadali się: wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin - zastępca szefa kancelarii prezydenta za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego, Elżbieta Jakubiak, która była wówczas szefową gabinetu prezydenta oraz wicepremier i szef MON Mariusz Błaszczak.
Pytano ich, kim dla polskiej prawicy był Lech Kaczyński i czym jest dla niej jego testament.
Sasin podkreślał, że Lech Kaczyński "dla polskiej prawicy był można powiedzieć wskrzesicielem jej znaczenia". Wspominał, że wkroczył on na scenę polityczną w drugiej połowie rządów AWS, gdzie już rysował się kres jej rządów na horyzoncie, został prezydentem Warszawy w czasie "apogeum rządów lewicowych" i prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego.
"Wydawało się, że to środowisko polityczne, które wyrosło z Porozumienia Centrum, było pierwszą partią na polskiej scenie politycznej, która głosiła hasło rzeczywistej przebudowy Rzeczypospolitej Polskiej, radykalnego wyjścia z postkomunizmu, postawienie na zupełnie inny kierunek, zerwanie tych powiązań, które łączyły z poprzednią epoką"
- wspominał.
"Lech Kaczyński był tym, który razem ze swoim bratem (...) wprowadził na nowo ten kierunek polityczny na polską scenę polityczną, najpierw wprowadzając PiS, partię nowo powstałą, do parlamentu w 2001 r., potem zostając prezydentem Warszawy w roku 2002, wzmocnił znaczenie tego środowiska i spowodował, że głos tego kierunku politycznego zaczął być znowu słyszalny. Można powiedzieć, że odbudował znaczenie prawicy na polskiej scenie politycznej po rządach lewicowych i liberalnych i tworząc nową epokę polityczną, która trwa do dzisiaj"
- stwierdził.
Jakubiak podkreślała z kolei, że był czas, gdy młodzi politycy prawicowi nie mogli realizować swoich pomysłów i rozwijać się. Mówiła, że zmienił to dopiero Lech Kaczyński - najpierw w stołecznym ratuszu, a potem jako szef NIK, gdzie, jak wspominała, przyjął do pracy blisko 100 absolwentów szkoły administracji publicznej. Oceniła, że to było "otwarcie administracji".
Z kolei Mariusz Błaszczak wspominał, że Lech Kaczyński był człowiekiem obdarzanym wielkim szacunkiem wśród współpracowników.
"Był erudytą, człowiekiem o niesamowitej pamięci, człowiekiem, który rzeczywiście miał bardzo szerokie horyzonty"
- mówił.
Podkreślał, że zarówno Lech Kaczyński, jak i Jarosław Kaczyński, przedstawili myśl państwową. "Nie szli po władzę dla samego sprawowania władzy, ale z konkretnym programem" – mówił wicepremier Błaszczak. Podkreślał, że obaj koordynowali tworzenie programu PiS.
Według Błaszczaka program odbudowy i wzmocnienia państwa był realizowany już w okresie pełnienia przez niego ministra sprawiedliwości. "On uzdrowił prokuraturę, zorganizował, ona zaczęła być darzona szacunkiem" – mówił. Szef resortu obrony przypomniał także o udziale Lecha Kaczyńskiego w NSZZ "Solidarność", której był wiceprzewodniczącym. Podkreślił, że między innymi wówczas w jego myśli przejawiała się wrażliwość społeczna.
Wspominając okres prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie Błaszczak zwrócił uwagę, że jego działania zmierzały do odrodzenia polskiej tożsamości narodowej, między innymi poprzez ożywienie pamięci o Powstaniu Warszawskim. "Na tym fundamencie czerpaliśmy dumę z bycia Polakami. To wielka zasługa prezydenta Lecha Kaczyńskiego" – podkreślił Błaszczak.
Zaznaczył, że kierunek działań Prawa i Sprawiedliwości "został wytyczony przez Lecha Kaczyńskiego". "Wojna, która wybuchła w momencie ataku Rosji na Ukrainę, jest dowodem na to, że bardzo dobrze wskazywał kierunki polityki zagranicznej" – podkreślił. Dodał, że okres rządów PO-PSL był okresem straconym dla realizacji wizji Lecha Kaczyńskiego, między innymi w sferze bezpieczeństwa państwa.