Sierż. sztab. Piotr Pawłowski - jak powiedziała Hańdziuk - doznał obrażeń ciała w postaci oparzenia obu dłoni, stanowiące 2-3 procent poparzenia pierwszego stopnia, oparzeń karku, uszkodzenia stawu skokowego oraz miał trudności z oddychaniem, związane z dużą aspiracją dymu i gorących oparów.
W chwili obecnej jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Wspólnie z nim w akcji brał udział 38-letni mł. asp. Maciej Mydlak – poinformowała rzecznik.
Pożar wybuchł we wtorkowy wieczór w wielkopolskich Kraszewicach. Kłęby dymu zauważyło dwóch patrolujących teren policjantów z komisariatu w Grabowie.
Po dojechaniu na miejsce okazało się, że ogień w całości zajął stodołę. W domu znajdowali się gospodarze, którzy nie widzieli ognia ze względu na usytuowanie posesji.
"Po przeskoczeniu przez zamkniętą bramę policjanci natychmiast podbiegli i uwolnili z kojca psy. Następnie przystąpili do ratowania dobytku znajdującego się wewnątrz budynków gospodarczych" – powiedziała Hańdziuk.
Funkcjonariuszom udało się wyprowadzić dwa ciągniki rolnicze wraz z osprzętem i podpiętymi maszynami rolniczymi, samochód marki VW T4 oraz inny sprzęt rolniczy. Spaleniu uległy kombajn oraz prasa.
Na miejscu zdarzenia z ogniem walczyło 36 strażaków. Akcja gaśnicza trwała do godziny trzeciej nad ranem.