W połowie lipca br. funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji wpadają równocześnie do mieszkań, komendy i lokalu na Mazowszu. Dochodzi do spektakularnego zatrzymania. W kajdanki zostaje zakutych troje policjantów i jeden były funkcjonariusz policji. Na oczach kolegów wyprowadzani są jak bandyci i wiezieni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Tam wszyscy słyszą zarzut "działając wspólnie i w porozumieniu, przekroczyć uprawnienia w ten sposób, że zastosowali względem zatrzymanego niedopuszczalną technikę obezwładniania poprzez przełożenie stóp leżącego brzuchem na ziemi pokrzywdzonego za kajdanki zapięte na jego ręce od tyłu".
Kiedy mieli się dopuścić rzekomego nadużycia? Sześć lat temu! Chodzi o głośne zabójstwo z 11 kwietnia 2019 r. na plebanii kościoła św. Augustyna przy ul. Nowolipki na Woli w Warszawie.
Tam Jan B. w szale zamordował 65-letniego Marka T., ojca jednego z duchownych pracujących w Archidiecezji Warszawskiej. Gdy na miejscu zjawili się policjanci, mieli spory problem z unieruchomieniem napastnika. Ostatecznie funkcjonariusze obezwładniają mężczyznę, przekładając jego stopy za kajdanki zapięte na jego ręce z tyłu. Niedługo po tym mężczyzna traci przytomność i trafia do szpitala. Tam zostaje wybudzony, nie ma uszczerbku na zdrowiu.
W emocjach o całym zajściu opowiada wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki. Przypomina, że podobnie potraktowani zostali wojskowi na granicy:
Wariaci z tej całej bandy Tuska wpadli dziś i zatrzymali na komendzie – na w obecności kolegów – oraz zakuli w kajdanki trzech policjantów, którzy obezwładnili agresywnego mordercę, zanim ten zatłukł na ich oczach kolejnego człowieka. Byli wobec niego rzekomo „za bardzo… pic.twitter.com/p4TKNbi7WC
— Patryk Jaki (@PatrykJaki) July 31, 2025
Za policjantami wstawił się również Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych, bliski współpracownik Tomasza Siemoniaka.
„Nie pojmuję dlaczego tych, którzy od lat łapią różnego kalibru bandytów i rzezimieszków prokurator w taki sposób potraktował”
- protestuje.
Policjanci w Sosnowcu widząc atakującego ich mężczyznę mieli niespełna 5 sekund na podjęcie decyzji o użyciu broni. W swoim policyjnym życiu przeprowadziłem wiele interwencji. Kilka razy musiałem sięgąć po broń, na szczęście nie byłem zmuszony jej użyć. Mimo to pamiętam…
— Jacek Dobrzyński (@JacekDobrzynski) August 2, 2025