Historia ma swój początek blisko rok temu.
Pan Kazimierz Lidke, mieszkaniec Nadarzyna, wywiesił na swoim ogrodzeniu baner nawiązujący do haniebnego planu obrony na "linii Wisły" z roku 2011, który w 2023 r. odtajnił szef MON, Mariusz Błaszczak.
"Linia zdrady Donalda T. Oni chcieli oddać pół Polski wrogom" - można było przeczytać na banerze.
Zadzwonił domofon, wyszła żona, powiedziała, że przyszła policja. Wyszedłem, zaskoczony. Bo w swoim 74-letnim życiu trzeci raz miałem do czynienia z policją. Powiedzieli, żeby zdjął ten baner, bo szerzę mowę nienawiści
- mówił w kwietniu 2025 r. w rozmowie z TV Republika pan Kazimierz.
Na banerze znajdowała się pierwotnie również podobizna Donalda Tuska. Jak dodał sam Kazimierz Lidke, "uśmiechniętego premiera nie mógł znaleźć". Pierwszy baner z ogrodzenia pana Kazimierza został skonfiskowany przez policję.
Mężczyzna został wezwany na przesłuchanie jako świadek na komendę policji.
Powiedziałem, że ten baner mówi sam za siebie. To jest fakt, z faktami się nie dyskutuje. Ot, wszystko
- tłumaczył Kazimierz Lidke. Podkreślił, że protokół z przesłuchania miał zostać wysłany do prokuratury.
Sprawa ma jednak dramatyczny finał. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, pan Kazimierz w sierpniu 2025 r. popełnił samobójstwo. Miał 74 lata.
Sąsiedzi w rozmowie z naszym portalem wskazują, że mężczyzna był wzywany na policję, musiał jeździć na komisariat. - Nie wytrzymał presji - słyszymy.
Przypominamy rozmowę z panem Kazimierzem dla TV Republika z kwietnia 2025 r.