ŁKS Łódź - Raków Częstochowa 3:2 (1:2)
Bramki: 0:1 Samu Corral (13-samobójcza), 1:1 Michał Trąbka (16), 1:2 Maciej Wolski (39-samobójcza), 2:2 Samu Corral (51), 3:2 Samu Corral (71).
Żółta kartka - ŁKS Łódź: Samu Corral, Dragoljub Srnic. Raków Częstochowa: Petr Schwarz, Daniel Bartl, Przemysław Oziębała, David Tijanic.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów 968.
W pierwszym kwadransie starcia beniaminków w Łodzi, tak jak w całym sezonie, lepiej prezentowała się jednak drużyna Rakowa. Podopieczni trenera Marka Papszuna wręcz zdominowali zdegradowanych dużo wcześniej łodzian. Już w 1. minucie goście mogli objąć prowadzenie po uderzeniu z dalszej odległości Czecha Daniela Bartla, jednak piłka minęła słupek bramki Arkadiusza Malarza. Kapitan ŁKS uchronił swój zespół przed stratą gola w 7. minucie, kiedy obronił strzał głową z bliskiej odległości Kamila Kościelnego.
Doświadczony bramkarz bez szans był przy kolejnej akcji częstochowian. Przyjezdni zaskoczyli piłkarzy Stawowego przy rozegraniu rzutu wolnego, po którym w świetnej sytuacji znalazł się Przemysław Oziębała. Piłka po strzale 33-letniego napastnika odbiła się jeszcze od Hiszpana Samu Corrala, który zaliczył samobójcze trafienie.
Dopiero od tej pory śmielej zaatakowali gospodarze, którzy doprowadzili do wyrównania po trzech minutach. Precyzyjnym uderzeniem z dalszej odległości popisał się Michał Trąbka, dla którego był to pierwszy gol w ekstraklasie.
Później mecz był bardziej wyrównany, ale przed przerwą bardziej konkretni byli gracze Rakowa. Ich bardzo mocną stroną, jak zawsze, były stałe fragmenty gry. Po jednym z nich łodzianie znów dali się zaskoczyć w 39. minucie, kiedy po zagraniu piłki głową przez Kościelnego do swojej bramki tym razem trafił Maciej Wolski.
Niewiele po wznowieniu gry w drugiej połowie za samobójczą bramkę zrehabilitował się Corral. Hiszpański napastnik w 51. minucie wykończył szybką kontrę, którą napędził jego rodak Pirulo. Po odrobieniu straty ŁKS zaczął przeważać. Najpierw dużo problemów Michałowi Gliwie sprawił strzał zza pola karnego Serba Dragoljuba Srnica, a w 71. minucie łódzki zespół po raz pierwszy objął prowadzenie. Znów na listę strzelców wpisał się Corral, kończąc indywidualnie kontratak. Jak się okazało, była to ostatnia ciekawa akcja tego meczu.